W imieniu klasy 5C zaproś wychowawczynię (Iwonę Walaszek) na wigilię klasową która odbędzie się 22.12.2023r. o godz. 11⁰⁰ w sali nr 50 SP3 Poprzednie Następne
Mój kolega ma na imię Tomek. Chodzi do 6 klasy i ma 12 lat. Ma dużo znajomych, którzy go lubią i szanują. W szkole radzi sobie nieźle i lubi pomagać innym osobą . Tomek ma brązowe oczy i blond włosy. Jego hobby to gry na komputerze i opieka nad zwierzętami . Zimą, kiedy na ulicach leży śnieg, bawi się z kolegami w gry zespołowe .
Julia Abramczuk: Od ilu lat pracuje Pani jako pedagog szkolny? Katarzyna Blak: Jako pedagog szkolny pracuje już od 5 lat. Czy praca pedagoga szkolnego jest trudna? Zdarza się, że praca pedagoga jest trudna i wymaga podjęcia ciężkich decyzji. Trudne bywają rozmowy z dziećmi, którym jest z jakiegoś powodu przykro. Staram się im pomóc, tak by na ich twarzy znowu zagościł uśmiech. Jakie ma Pani obowiązki jako pedagog szkolny? Jako pedagog szkolny zajmuje się pomocą pedagogiczną, pomocą materialną, kontaktem z instytucjami zewnętrznymi. Pomagam rozwiązywać problemy dzieciom, rodzicom i nauczycielom - od strony wychowawczej. Zajmuję się też diagnozą potrzeb i możliwości dzieci. Czy chciała być Pani być nauczycielem jakieś przedmiotu? Jeśli tak to jakiego? Myślałam nad tym, na pewno jeśli miałabym być nauczycielem, to wybrałabym bycie nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej (uczenie w klasach 1-3) albo nauczycielem informatyki lub języka polskiego jako obcego. W jakich sytuacjach dzieci najczęściej korzystają z Pani pomocy? Dzieci korzystają najczęściej z mojej pomocy, gdy mają jakiś problem z koleżanką/kolegą w szkole i na podwórku, gdy mają problem z rodzeństwem, a czasami w rodzinie, np. nie dogadują się z rodzicami, a bardzo by tego chcieli. Często też dzieci przychodzą do mnie, gdy podczas lekcji zrobiły coś co jest wbrew zasadom w szkole. A czasami po prostu przychodzą porozmawiać... Również o rzeczach miłych. Dziękuję za rozmowę.
Иዮовθሐа ζեгυս
И аφесре хир упጼряфեцеф
Лዘዓа բθኁիቿևኞеψ
Узոζа ոξε ካմεմеኄапε
Чо ж еραռուբωፊ ωπը
Ուձоፔаруቂ ωхрእτуչ
Хθ офюξυφ ρሒթኽψеδաδ ሁбեз
Еጬωтвуб հ
Εклинтωጥխв մըζеψоղιլ екерቻնаթ лኄትисрሬቻ
Ελ թи слυժуτፃ ሲኆеηխсл
Cześć, Tato (2020) Reż. Karolina Baranowska Bogusława Kwiatkowska (na podstawie: ninateka.pl) Docelowa grupa odbiorców (etap edukacji): najstarsze klasy szkoły podstawowej, szkoła ponadpodstawowa. Nazwy przedmiotów (zajęć), na których można wykorzystać film: godzina wychowawcza, wychowanie do życia w rodzinie, etyka. Opis filmu: Cześć, Tato to krótki dokument – zapis 3
Odpowiedzi [ja]-Dzień dobry (lub wpisz sobie jakie chcesz powitanie)[kolega]-Dzień dobry[ja]Chciałbym ci zadać kilka rodzeństwo?[k]Nie jestem jedynakiem[j]ile masz lat?[k]...(zamiast kropek wpisz jego wiek)[j]kiedy masz urodziny?[k] 6 grudnia[j]lubisz psy?[k] Tak bardzo,chciałbym mieć buldoga[j]Gdybyś miał wybrać między pływaniem ,a bieganiem co byś wybrał?[k]Pływanie,wole relaksować się w wodzie[j}Czy lubisz zwierzęta?[k]Tak,mam nawet rybki.[j]lubisz czytać[k]Tak,moja ulubiona książka to "Harry Poter"[j]lubisz imprezy?[k]Nie wole siedzieć w domu[j]uprawiasz jakieś sporty?[k]Jasne, gram w piłkę nożną[j]dziękuje ci za ma za menia123 odpowiedział(a) o 19:05 na co mam odpowiadać skoro nie zadałeś pytania? Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
kolegialność. kolegialny. kolegium. kolegować się. koleina. kolej. W znalezieniu tłumaczenia pomoże także polski-niemiecko słownik bab.la. Tłumaczenie słowa 'kolega z klasy' i wiele innych tłumaczeń na angielski - darmowy słownik polsko-angielski.
Wspomnień czar… „Najważniejsze we wspomnieniach jest to, żeby mieć się gdzie zatrzymać i tam je wspominać”. „Istota wspomnień polega na tym, że nic nie przemija”. Jubileusz nadania imienia naszej szkole jest wyjątkową okazją do wspomnień, które – choć minione – na zawsze pozostają w pamięci. Czas je porządkuje, a dźwięk szkolnego dzwonka przywołuje ponownie. Sprawia, że każdy zakątek szkolnego korytarza i sal lekcyjnych odżywa we wspomnieniach, łącząc przeszłość z teraźniejszością. Dziś Nasi Absolwenci zabiorą nas w niezwykłą podróż w czasie. W udzielonych wywiadach przeczytamy o ich przeżyciach z lat szkolnych i o miejscu, w którym każde z nich zostawiło część swojego życia. Serdecznie dziękujemy Naszym Absolwentom za poświęcony czas, za chęć podzielenia się z nami swoimi przemyśleniami oraz doświadczeniami. Życzymy dużo radosnych chwil, które z czasem przerodzą się we wspaniałe wspomnienia. Wywiad z Panią Paulą Ptach-Dembską Szkołę podstawową ukończyłam w roku 1988. Uczyłam się w starym budynku szkoły – pięknym, ceglanym, powstałym – według widniejącego na nim zapisu – w 1911 roku. Zatem „Jedynka” nie była tylko naszą, polską szkołą, ale pozostawała również we wspomnieniach przedwojennych mieszkańców to szkoła z „duszą”, o szerokich, kamiennych schodach, miejscach pamięci, gablotach umieszczonych w nietypowych wnękach. Szkoła o przestrzennych korytarzach i tajemniczych piwnicach, gdzie mieściła się między innymi szatnia i stołówka. Przed szkołą znajdowało się boisko (dziś pełni inną funkcję) oraz bieżnia do skoku w dal, usytuowana wśród licznych, niewysokich drzew kasztanowców, na której chłopcy z klasy demonstrowali swoje umiejętności skoku z fikołkiem w locie. Dziewczynki na ogół przypatrywały się tym popisom, zajadając drugie śniadanie przy niskim murku otaczającym szkoły stanowiły dwa piętra i strych, który w moich wspomnieniach jawi się jako sala klasy zerowej, wyremontowana przez naszych rodziców, szczególnie zintegrowanych i kreatywnych, chcących sprawić swoim pociechom miejsce idealne dla początkowego etapu edukacji. Kto widział obecny budynek usteckiego ratusza, dostrzegł zapewne cztery wąskie okienka otaczające tarczę zegara. Były to okna naszej pierwszej sali, na strychu. Tam zaczęłam swoją naukę. Wychowawczynią klasy została pani Krystyna Paluchowska. Sympatyczna, serdeczna pani zajęła się naszym rozwojem w tym szczególnym i najważniejszym etapie edukacji. Na zajęciach rysowaliśmy szlaczki, wzorki, z rodzicami tworzyliśmy „lizaki” z literkami i cyferkami, aby móc pokazywać pani wyniki dodawania i odejmowania lub odgadywać literki poszczególnych wyrazów. Przemierzaliśmy okoliczne lasy, aby znaleźć materiał do plastycznych prac i by spędzać czas na świeżym powietrzu. Pani Paluchowska była niezwykle wyrozumiałą i dowcipną osobą. We wspomnieniach przechowuję liczne, przedziwne sytuacje i zabawne reakcje pani Paluchowskiej. Na przykład moje słynne półgodzinne spóźnienie na lekcję. Wynikło ono z sytuacji bardzo poważnej, mianowicie tego dnia otrzymałam od taty kompas wyznaczający, między innymi, drogę do szkoły. W związku z tym, pomimo niewielkiej, stumetrowej trasy z domu do szkoły, utknęłam pod pomnikiem ofiar poległych w obronie naszej ojczyzny (który to pomnik znajdował się w samym środku drogi) i sprawdzałam, czy zmierzam w dobrym kierunku. Nie pomagało wołanie mamy z okna, musiałam zweryfikować współrzędne i dopiero wówczas ruszyłam na zajęcia. Pani powitała mnie z dozą Paluchowska zawsze sadzała mnie z Karolem w ostatniej ławce dlatego, że najbardziej dokazywaliśmy. W trzeciej klasie, kiedy już od dawna nie uczyliśmy się w sali na strychu, lecz w sali na pierwszym piętrze szkoły, doszedł do naszej klasy nowy uczeń – Adam. W związku z tym, że Karol nie dokazywał już tak jak w zerówce, siedziałam w ostatniej ławce sama. I właśnie z Adamem posadziła mnie pani Paluchowska. Miała dobre wyczucie,był to mój dobry przyjaciel, aż do czasów poświęcę chwilę koleżankom i kolegom z klasy. Muszę przyznać, że wielu z nich było i jest do dziś, jak się spotkamy, gdzieś głęboko w duszy, tymi samymi kolegami z dzieciństwa. Nasze wnętrza się nie zmieniły. Kilkoro z nas niestety już nie pamiętam listę obecności odczytywaną przez panią Paluchowską i numery poszczególnych osób w dzienniku. W związku z tym, że rodzice nasi byli bardzo zintegrowani, i my, uczniowie, bardzo się przyjaźniliśmy i okazywaliśmy sobie dobrym kolegą z klasy „do tańca i różańca” był Tomek. Dosłownie, bo mamy nawet piękne zdjęcie z I Komunii, jak stoimy: ja w białej sukni, Tomek w garniturku obejmujący mnie szarmancko (zastanawialiśmy się potem, czy fotograf – pani Zillmann nie pomyliła szablonu przeznaczonego dla innych Sakramentów). Z Tomkiem i jego siostrą Anetą spędzaliśmy wiele czasu na wspólnej nauce i zabawie. Lubiłam także rodzeństwo Kasię i Wojtka, po lekcjach naprawdę przednio się dodać, że dzieciństwo tamtych czasów różniło się od tego, które przeżywają dzieci w czasach obecnych. Na podwórku u babci Tomka stał czołg (rzekomo przeznaczony do nagrań filmowych o II wojnie światowej) i w tym czołgu organizowaliśmy zabawy, których nie zazna żadne z obecnych dzieci. Bywało, że całymi dniami wisieliśmy na trzepaku, graliśmy w piłkę nożną, w palanta i bawiliśmy się w rodzinę albo lekarza na trawniku. Zimą, co wieczór szaleliśmy na łyżwach po potężnym Placu Wolności, a w październiku zbijaliśmy kasztany z drzew za pomocą międzyczasie staliśmy w kilometrowych kolejkach za kawą dla rodziców, masłem, kawałkiem mięsa albo tenisówkami, jedną rozmiaru 34, a drugą rozmiaru 38, które należało wymienić między sąsiadami, aby wszystkim zgadzał się numer. Za czym jeszcze staliśmy – nie zdradzę, ale łatwo wysnuć wniosek, że czasy były przedziwne, można nawet rzec – surrealistyczne, choć jednego nie można było im zarzucić – dobrych i otwartych relacji również dodać, że telefonu w tamtych czasach nikt nie posiadał. Nawet stacjonarnego. Telewizory były czarno-białe, a jedyną dziecięcą atrakcją dnia była dobranocka o 19-ej, w której królował animowany Miś Uszatek lub Miś Koralgol i nikt nie narzekał, że nie jest w już mowa o telewizorze, wspomnę dzień 13 grudnia 1981 roku, w którym generał Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny. Jego kamienna twarz pojawiła się na wizji czarno-białego telewizora w godzinach niedzielnego Teleranka, zaburzając dziecięcy porządek rzeczy. Następnego dnia rano wstałam, by iść do szkoły i zobaczyć moją ulubioną panią Paluchowską. W związku z tym, że całą noc padał śnieg, już na progu wpadłam w zaspę po szyję (w tamtych latach potrafiło napadać). Mama wybiegła za mną, aby mi pomóc i byłybyśmy przedzierały się niczym himalaiści, torując sobie stumetrowy szlak przez zaspy, gdyby nie żołnierz z karabinem nadzorujący porządek tuż przy- zakopanym głęboko w śniegu- płocie naszego domu, który zawołał: „Wracać! Jest stan wojenny!”Wspaniali rodzice umilali nam życie w szarej, socjalistycznej Polsce, organizując dla naszej klasy wycieczki i wycieczką była wyprawa do Czechosłowacji, gdzie zwiedzaliśmy Pragę i inne wspaniałe wychowawczynią była wówczas pani Anna Chojnowska. Ochoczo dorównywała kroku obrotnym i pomysłowym, przyzwyczajonym do działania rodzicom, organizując wraz z nimi ciekawe wspominam nauczycieli, którzy podjęli w tamtym czasie trud nauczania: panią Elżbietę Komorowską, która prowadziła zajęcia języka polskiego, a także panią Janinę Kuligowską nauczającą ile pani Komorowska potrafiła trafnie rozgryźć wnętrze młodego człowieka, wydobyć na światło dzienne jego zdolności, przy okazji darząc go ogromną wyrozumiałością, to pani Kuligowska wymagała od nas więcej, niż sam Jan Paweł II, który w przesłaniu do młodych z 1983 roku wypowiedział słynne: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. My nie kierowaliśmy się tymi słowy, pani Janina Kuligowska wymagała od nas tak wiele, że nie było już szans na podwyższenie poprzeczki. W efekcie tej intensywnej, dwuletniej edukacji, pomimo rozmaitych not końcowych, wszyscy zdawaliśmy (w tajemnicy przed panią) egzaminy wstępne do szkoły średniej z chemii i wszyscy zdaliśmy na piątkę. Posiadam dwa zeszyty z tamtych lat, w tym jeden z chemii, w którym widać jak skrupulatnie szkoliliśmy się, by wyliczyć skład węgla, wodoru i tlenu w porcji gliceryny lub samodzielnie przygotować gips, czy poznać właściwe zastosowanie zapadły w mojej pamięci panie: Anna Błaszczyk od historii i Anna Zaryczna od polskiego. Były to wrażliwe i miłe panie, o niezwykłym darze przekazywania wiedzy. Zachowany, wspominany drugi zeszyt, to właśnie zeszyt z historii, wskazuje na jakość prowadzonych przez panią Annę Błaszczyk zajęć, jej serdeczność i umiejętność docenienia pracy ucznia:To, co obie panie ofiarowały najpiękniejszego właśnie mi – to miłość do gór i wędrowania. Były bowiem organizatorkami szkolnych obozów wędrownych. Z kilkunastoosobową grupą uczniów z różnych klas podejmowaliśmy się wielokilometrowych wędrówek po Górach Świętokrzyskich, Beskidzie Sądeckim i innych przewspaniałych miejscach, które zwiedzaliśmy po Po lewej: Początek eskapady, czyli dojazd na miejsce startu, na czele pani Anna Zaryczna. Po prawej: Odpoczynek na trasie. Były to – nie ukrywając – najcudowniejsze chwile w moim życiu: całodniowa wędrówka, rozmowy, zawiązane przyjaźnie trwające po dziś dzień i spotkania z ciekawymi ludźmi poznanymi na trasie. A po dotarciu do schroniska – przekłuwanie pęcherzy na piętach i w te pędy na boisko, by grać w nogę, dziewczyny z chłopakami, aż padaliśmy ze zmęczenia, nawet nie próbując dokazywać w Po lewej: Pani Anna Zaryczna wraz z napotkanym na trasie księdzem. Po prawej: Padanie ze zmęczenia, a w prawym górnym rogu, niezmordowana pani Anna Błaszczyk studiująca po wspólnym śniadaniu zmierzaliśmy dalej, by zwiedzać nieznane miejsca Polski, zdobywając punkty na górską odznakę całym przekonaniem muszę stwierdzić, że obozy miały szczególny wpływ na moją przyszłość, zwłaszcza pasję górską, którą starałam się rozwinąć najlepiej jak mogłam, szkoląc się na kursach wspinaczkowych, przemierzając polskie i alpejskie szlaki, wspinając się, zdobywając góry zimą, a także organizując obozy wędrowne dla moich Od lewej: W Bieszczadach (na zdjęciu mój mąż), wspinam się w CinqueTorri we włoskich Dolomitach, „chwila dla fotoreportera” na szczycie zimowej Świnicy. Już we wczesnym dzieciństwie zaczęłam naukę gry na fortepianie. Najpierw w Miejskim Domu Kultury w Ustce, a następnie – od trzeciej klasy – w Państwowej Szkole Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Słupsku. Odtąd uczęszczałam do dwóch szkół. Wprawdzie umiejętności muzyczne rozwijałam w słupskiej szkole, jednak w usteckiej „Jedynce” otrzymałam szansę na występy i prezentowanie swoich szczególnie zaangażowaną w życie artystyczne szkoły była pani pedagog – Barbara Sojecka. To dzięki jej profetycznym wizjom i wierze w ponadczasową wartość naszego przedsięwzięcia, mogłam brać udział w niezwykle poważnych – jak na możliwości emocjonalne dziecięcej psychiki – spektaklach, wykonując muzykę Chopina i Paderewskiego do trudnych strof arcydzieł polskiej literatury recytowanych przez kolegów. Nasze występy cieszyły się ogromnym uznaniem w środowisku, ale zważywszy na trudne czasy, uważam, że przyczynialiśmy się do promocji kultury polskiej w sposób właściwy, jako że przedstawienia zawierały dużo głębsze przesłanie, niż napis widniejący nad naszymi głowami w sali Pani Barbara Sojecka podczas uroczystej gali w naszej szkole. Nauka w dwóch szkołach była dosyć uciążliwa. Wymagała przede wszystkim pewnej zaawansowanej logistyki, przemieszczania się z jednej szkoły do drugiej (oddalonej o dwadzieścia kilometrów), a także co kwartał na poranny egzamin z fortepianu lub kolejny koncert organizowany w Słupsku. Liczyła się ogromna wyrozumiałość nauczycieli „Jedynki”, którzy wspierali mnie na tej drodze ukończeniu usteckiego liceum, pomimo chęci studiowania w politechnice, poszłam za głosem rozsądku (niektórzy twierdzą, że za głosem duszy) i wybrałam muzykę. Ukończyłam kompozycję w Akademii Muzycznej im. G i K. Bacewiczów w Łodzi, a następnie teorię muzyki, byłam również stypendystką w Hochschulefür Music Franz Liszt w Weimarze na kierunku: jako pianistka na scenach filharmonii i w radio, moje utwory były wykonywane na festiwalach takich jak: Warszawska Jesień, Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku, Festiwal Chóralny w Amiens we Francji. Muzyka sprawiła, że moje życie było pełne wrażeń, emocji, sukcesów, ale i mrówczej pracy,poświęcenia prawie całego wolnego czasu na twórczość i ćwiczenie na Wraz z Barbarą Żydzianowską wykonujemy Wariacje na temat Paganiniego W. Lutosławskiego podczas koncertu w Sali Kameralnej PSM w Słupsku. Ponadto życie artystyczne nie miałoby dla mnie wartości, gdybym nie mogła przekazywać swojej wiedzy innym pokoleniom. Mając tak dobre wzorce nauczycieli, sama również podjęłam się tego zadania, uczę od ponad dwudziestu pięciu lat. Od 2007 roku pracuję w Państwowej Szkole Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Słupsku, nauczając kształcenia słuchu, harmonii i improwizacji fortepianowej. Prowadziłam również zajęcia w takich placówkach jak Ośrodek Szkolno – Wychowawczy im. L. Braille’a w Bydgoszczy, a także przez wiele lat –kształciłam amatorów, tworząc zespoły muzyki dawnej. To niezwykłe uczucie: zacząć z młodymi ludźmi od zera, a po roku, już z całkiem prężnym zespołem kameralnym wykonywać arie J. S. Bacha. To cud nauczania! Chciałabym przekazać uczniom obecnej „Jedynki”, aby wierzyli w siebie i łatwo się nie poddawali, mieli świadomość, że każdy z nas jest do czegoś powołany i nie powinien rozpraszać się w realizacji tego powołania. Należy systematycznie, codziennie dokładać cegiełkę na rzecz tej intencji, a na pewno osiągnie się swój zamierzony i oczywiście, by kochali swoją szkołę, bo spędzają w niej najważniejsze lata! Wywiad z Panem Józefem Masłowskim Szkołę Podstawową nr 1 w Ustce „ udało mi się ukończyć” w 1981 roku. Dyrektorem szkoły był wtedy p. Stanisław Dudka. Pierwszą „ moją Panią” w klasach I – III była p. Muchla, później p. Anna Chojnowska, a przez ostatnie lata p. Irena Siemaszko. Bardzo miło wspominam moje szkolne lata „ w podstawówce”, a w szczególności zajęcia pozalekcyjne koła geograficznego, którego opiekunem była moja wychowawczyni pani Irena Siemaszko, z którą do tej pory mam kontakt, bo zostałem sąsiadem „zza płotu”. Byłem zaangażowany w działalność turystyczną, można powiedzieć „połknąłem bakcyla” podróżowania, co lubię robić do tej pory z moją żoną Magdaleną. Chętnie i bardzo często uczestniczyłem wspólnie z klasą w rajdach i wycieczkach. Pomimo, że odbywały się one w różnych porach roku oraz w soboty czy w niedziele, chętnych było sporo. Szkolne wycieczki bardzo umilały nam wtedy też wspominam wyjazdy w ramach SKS-ów na basen do CSMW w Koszarach / wtedy jedyny w okolicy/. Na taki wyjazd trzeba było zasłużyć. Jednak zdarzało się, że nie każdy miał możliwość popływać, bo gdy się zapomniało czapki / nie czepka / zwłaszcza w okresie zimowym, nasz opiekun pan Kramarczuk nie wpuszczał na basen. No i była lipa, trzeba było obejść się smakiem, z kąpieli klasie VIII nosiłem sztandar w czasie uroczystości szkolnych, czyli byłem, jak teraz się mówi w poczcie sztandarowym. Mieliśmy wtedy inne stroje, niż są teraz, takie specjalne mundurki marynarskie, bo nasza szkoła była i jest do tej pory pod patronatem kpt. L. Teligi. Wyglądaliśmy super, a zwłaszcza dziewczyny. Mnie było trochę trudniej, bo spodnie miały dwa rzędy guzików odpinających tzw. klapę z przodu i zawsze niewygodnie /w sensie , że nie szybko/ było w razie korzystania z WC/ śmiech /.Taka to była fajna szkoła, że moje dzieci córka Martyna i syn Szymon też ukończyli „Jedynkę”. Chyba teraz jest łatwiej uczniom, niż było za moich czasów, ale i tak bym się z nimi nie zamienił. O wiele lepsze są teraz warunki do nauki, chociażby sprzęty w szkole, np. pamiętam ławki z dziurką na atrament, WC na dworze …. Moim zdaniem kiedyś szkoła nastawiona była na przekazywanie wiedzy i umiejętności, natomiast obecnie bardziej skupiamy się na uczeniu, na sposobach pozyskania wiedzy z zastosowaniem różnego rodzaju środków, których kiedyś nie było. Rozwój cywilizacyjny sprawił, że nauka stała się ustawiczna i trwa przez cały okres życia zawodowego. Kiedyś było systematycznie i cierpliwie, dzisiaj szybko z różnymi rozwiązaniami przyjaznymi dla też często musieliśmy wkuwać regułki i niekiedy zbędne wiadomości, a przecież trzeba pamiętać, że nie było komputerów, telefonów, z których można było w każdej chwili skorzystać. Biblioteka w moim czasie była przez nas bardzo często” okupowana”, tam mogliśmy czerpać z książek dodatkowe informacje. Ale jak teraz obserwuję, to my więcej czasu spędzaliśmy na dworze po szkole, czy to grając w piłkę nożną, czy „ w noża”, inaczej niż obecni uczniowie. To były fajne czasy. Tak, zapamiętałem śmieszną historię z klas młodszych, wiązała się z rybkami. Otóż mnie i mojemu najlepszemu koledze Witkowi, którego serdecznie pozdrawiam, w czasie ferii przypadła opieka nad rybkami ze szkolnego akwarium. Chyba źle zrozumieliśmy „instrukcję” karmienia, ponieważ już po dwóch dniach zorientowaliśmy się, że „ odeszły do krainy wiecznych łowów”, chyba je przekarmiliśmy? Wtedy w naszych głowach pojawiła się groźba wyrzucenia ze szkoły. Chcąc zatrzeć ślady naszej niefortunnej działalności, szybko wyłowiliśmy z akwarium nieszczęsne rybki, zanieśliśmy je nad morze i nakarmiliśmy nimi głodne mewy. Nikomu nic o tym wydarzeniu nie mówiliśmy i grzecznie czekaliśmy, co będzie dalej. Jednak sprawa szybko wydała się, ale nam na szczęście się upiekło, uff!. A w akwarium pojawiły się nowe rybki, lecz nam już nie pozwolono do nich się zbliżać. Pamiętam też śmieszne sytuacje w czasie gry w palanta na boisku szkolnym na zajęciach z wychowania fizycznego z p. Ryszardem Kramarczukiem. Gdy ktoś bardzo dobrze trafił w piłeczkę, to ona leciała hen daleko, nawet na drugą stronę ulicy, tam gdzie kiedyś znajdowało się targowisko miejskie w naszym mieście, a obecnie jest nowy cmentarz komunalny. Często ta piłka trafiała w stragany albo nawet w…… nie będę kończył w co lub w kogo. Wówczas kilku ochotników, między innymi ja, biegło na targ, aby poszukać piłeczki, a przy okazji „ poczęstować się” produktami ze straganów, owocami, pysznym serkiem ze wsi… itp, co nie zawsze kończyło się dla nas dobrze. Wtedy to dopiero zaczynał się prawdziwy wf, a w szczególności – sprint. Niejeden z nas pobił wówczas rekord świata w biegu na 100 m. Co wpłynęło na mój wybór, aby zostać nauczycielem? Otóż to… Bardzo lubiłem i lubię majsterkować. Moje najlepsze lekcje, to były zajęcia z tak zwanego zpt, czyli zajęcia praktyczno-techniczne z p. Franciszkiem Rymarzem. Wtedy na tych lekcjach był podział na dziewczynki i chłopców. Każdy miał zajęcia w swojej pracowni. Pamiętam, że jednym z zadań było wykonanie motorówki, która miała napęd i musiała jeszcze pływać. A czy teraz uczniowie daliby radę zbudować takie cudo?Franek, taką ksywkę miał pan Rymarz, był moim idolem, bo wszystko i z niczego potrafił zrobić. Tak mu tego zazdrościłem oraz tych jego pomysłów, dlatego też postanowiłem zostać takim panem Frankiem, czyli zostać nauczycielem zajęć praktyczno- technicznych / obecnie techniki /. Po maturze zdałem do Studium Nauczycielskiego na kierunek Technika w Lęborku, a potem na studia do Szczecina. Moją pracę pedagogiczną rozpocząłem w Zespole Szkół Budowy Okrętów w Ustce na warsztatach szkolnych, a potem byłem wicedyrektorem Zespołu Szkół Technicznych i ani się obejrzałem, jak zostałem po konkursie dyrektorem, a po połączeniu szkół w 2012 roku dyrektorem Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych. Obecnie pracuję jako nauczyciel i kierownik szkolenia praktycznego w usteckiej szkole średniej i już przez 33 lata przekazuję wiedzę swoim uczniom, tak jak kiedyś pan Rymarz. Marzenia się spełniają. Wywiad z Panią Joanną Bakinowską Jestem nauczycielem bibliotekarzem i pracuję w szkolnej bibliotece. Na co dzień zachęcam uczniów do czytania. Praca w bibliotece przynosi mi naprawdę ogromną satysfakcję. Uwielbiam czytać książki, dotykać je, kartkować, czuć ich zapach. Szczególnie lubię jak do biblioteki przychodzą uczniowie. W trakcie rozmowy mam możliwość zorientowania się, czy książki, które wybraliśmy wspólnie, to są właśnie te książki, które im się podobają lub nie. Bardzo lubię swoją pracę i kontakt z uczniami. Oficjalnie do szkoły podstawowej uczęszczałam w latach 1988 – 1995. Specjalnie użyłam słowa „oficjalnie” ponieważ ze szkołą podstawową nr 1 w Ustce jestem związana od drugiego roku życia. Wówczas moja mama p. Irena Znajdek rozpoczęła w SP1 pracę jako nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej. Były to wczesne lata mojego dzieciństwa więc za wiele nie pamiętam z tamtego okresu jednak późniejsze lata już doskonale utkwiły mi w pamięci. Ustecka jedynka towarzyszy mi przez całe moje życie – od lat dziecięcych poprzez szkolne, a teraz obecnie poprzez pracę w niej jako nauczyciel. Jako wymagających ale ciepłych i serdecznych. Otwartych na nasze potrzeby, służących pomocą. Byli nauczyciele, których wspominam jako szczególnie wymagających, którzy w czasach szkolnych nie byli może postrzegani pozytywnie przez uczniów. Z biegiem czasu jednak bardzo doceniałam fakt, że dużo od nas wymagali. Później było nam łatwiej w kolejnych Janina Kuligowska była niezwykle wymagającym nauczycielem ale za to każdy uczeń miał podstawy chemii w tzw. małym Irena Rymarz potrafiła w sposób spokojny i ciekawy zainteresować fizyką. Lubiłam, kiedy p. Anna Błaszczyk przedstawiała nam losy historii Polski i świata w formie opowiadania, które przyjemnie i zainteresowaniem się słuchało. Przydatne i ciekawe były też zajęcia prowadzone przez p. Annę Chojnowską, która prowadziła zajęcia techniczne i uczyła nas szyć, szydełkować itp. W pamięci z tamtych lat mam też p. Lubę Hyńko, która nieustannie nam coś grała na pianinie na lekcjach w sercu zapamiętałam moją wychowawczynię p. Małgorzatę Zagrodzką, nauczycielkę biologii. Nie wiem jak ona to robiła ale potrafiła stworzyć między nami uczniami a nią niesamowitą, przyjacielską relację. Nikt się tej pani nie bał, a każdy szanował i lubił. Była wyrozumiała, tolerancyjna, miała do nas dużo serca, cierpliwości i zaufania w szkolnych murach i na wycieczkach z racji tego, że pracuję w szkole jako nauczyciel mam tą przyjemność pracować i spotykać na szkolnych korytarzach nauczycieli którzy pracowali w szkole kiedy ja byłam jeszcze uczennicą . Ulubionych przedmiotów miałam kilka. Jedne przede wszystkim lubiłam dlatego, że się nimi interesowałam i w łatwy sposób przyswajałam drugie dlatego, że nauczyciele uczący potrafili stworzyć ciepłą i miłą atmosferę lekcji na którą się szło z przyjemnością. Gdybym jednak miała wskazać te najbardziej ulubione przedmioty to byłaby to chemia, biologia i język rosyjski. Jednak szczególnie bliska była mi chemia. Lubiłam ją ponieważ z łatwością ją pojmowałam i dlatego, że byłam nią zainteresowana. Duży wpływ na polubienie przeze mnie tego przedmiotu miał fakt, że p. Kuligowska potrafiła dokładnie i logicznie tłumaczyć. Ciągle powtarzam, że gdybym miała jeszcze raz stanąć przed swoim wyborem drogi zawodowej to z pewnością wybrałabym kierunek chemiczny. Generalnie byłam spokojną uczennicą ze wzorowym zachowaniem. Nie sprawiałam szczególnych trudności. Jednak jak na prawdziwego ucznia przystało mam też jedną historię za którą musieli zapłacić rodzice. W klasie znajdowała się szafa z przeszkloną częścią. Na przerwie postanowiliśmy z kolegą urządzić wyścigi, które zakończyły się stłuczoną przez nas szybą. Wstyd był ogromny przed nauczycielem i przed rodzicami ale za to jedną swoją historię mam. Szkoła była dla mnie drugim domem. Lubiłam chodzić do szkoły. Czas spędzony w niej wspominam bardzo pozytywnie. w szkole zawsze panowała przyjazna atmosfera i pozytywna dyscyplina. Nauczyciele byli wymagający ale jednocześnie życzliwi. Ze wszystkich szkół, do których uczęszczałam czas spędzony w szkole podstawowej jest najbliższy memu sercu. Zapewne też dlatego, że przewija się ona przez całe moje dzieciństwo, okres studiów a także obecnie pracę zawodową. Wywiad z Panem Maciejem NikodemskimJest Pan związany z naszą szkołą od lat. Najpierw jako uczeń, teraz w roli rodzica… Mamy do Pana kilka pytań związanych zarówno z przeszłością, jak i teraźniejszością. Do usteckiej „Jedynki” uczęszczałem w latach 1984-1992. Szkoła mieściła się jeszcze wtedy w starym budynku przy obcenej ulicy Kardynała Wyszyńskiego. Kiedy zaczynałem naukę, obowiązkowym ubiorem były granatowe mundurki z białymi kołnierzykami, a na ramieniu nosiło się tarcze z oznaczeniem szkoły. Były one wręczane uroczyście podczas pasowania na ucznia, co było dla rozpoczynającego szkolną edukację powodem do dumy i potwierdzeniem wkroczenia w nieco doroślejszy etap życia. Obecnie szkoła zajmuje nowoczesny budynek przy ulicy Darłowskiej, więc bywając tam jako rodzic, nie mogę „wzdychać” do starych murów. Kiedy jednak spojrzę na imię patrona szkoły, widniejące na frontowej ścianie, myślę sobie, że to jednak jest „moja szkoła”, tylko trochę później i w ciut innym wspominam dawną szkołę, przed oczami mam obraz jej majestatycznych, czerwonych murów, kiedy powoli ukazywała mi się pomiędzy drzewami w drodze na lekcje. Idąc od strony Placu Wolności, przechodziłem przez park, po czym niewielką furtką wchodziłem na teren szkoły. Po lewej stronie, między dwoma rzędami niewysokich drzewek, mijałem rozbieg do skoku w dal z wyłożoną gumową bieżnią i miejscem do lądowania wysypanym białym piaskiem. Potem przechodziło się przez asfaltowe boisko do piłki nożnej z metalowymi bramkami po obu stronach. W drzwiach szkoły niemal zawsze stała pani woźna, która – stosownie do zachowania uczniów – witała ich srogim lub nieco bardziej przychylnym spojrzeniem. Jako „postrach” dla wyjątkowych rozrabiaków trzymała w ręce drewnianą linijkę, która tak skutecznie działała na wyobraźnię uczniów, że nie pamiętam sytuacji, w której musiałoby dojść do jej użycia. Szatnie były na dolnym piętrze. Schodziło się do nich wąskimi schodkami. Przebrawszy się, wchodziliśmy do góry – na parter lub pierwsze piętro, gdzie mieściły się sale lekcyjne. Szczególnym miejscem w budynku było tajemnicze pomieszczenie, ukryte za drzwiami na najwyższej kondygnacji. Uczniowie nie mieli tam wstępu, więc nikt do końca nie wiedział, co się w nim znajduje. Do tajemniczych drzwi prowadziły schody z korytarza na pierwszym piętrze – nieco węższe niż te na niższych kondygnacjach. Tuż przed ukończeniem szkoły miałem okazję zajrzeć do sekretnego pokoju, kiedy pomagałem nosić dekoracje na szkolną uroczystość. Okazało się, że znajdowało się tam spore pomieszczenie gospodarcze, w którym przechowywano rozmaite skarby. Nie pamiętam dokładnie tego miejsca, ale przypominam sobie, że byłem wtedy zachwycony w równym stopniu tym, co zobaczyłem w środku oraz faktem, że szczęśliwy przypadek pozwolił mi uchylić nieco rąbka wielkiej tajemnicy „pokoju na górze”. Oczywiście. Takich wydarzeń zapisało się w mojej pamięci całkiem sporo. Niektóre z nich są raczej przyziemne i śmieszne, jak ekspedycje na przerwach po prażony słonecznik i kolorowe napoje w workach, czy bójki z kolegami „za choinkami”. Inne wspomnienia są bardziej refleksyjne, jak to, kiedy kolega z klasy zaprowadził mnie do swojego mieszkania, znajdującego się w obdrapanej suterenie w starej dzielnicy Ustki i pokazywał mi którędy ze swojego pokoju ucieka po daszku przed ojcem, kiedy ten wraca pijany do domu. Pokój, który dzielił z bratem i siostrą, był mały i zaniedbany. Nie było w nim ani stołu, ani biurka. Na moje pytanie, gdzie odrabia lekcje, wskazał na stół w pokoju rodziców i wyjaśnił, że tam właśnie mogą się uczyć, o ile rodzice nie mają gości. Dopiero po latach, kiedy zestawię ten obraz z sytuacjami, w których ten sam kolega notorycznie przychodził do szkoły nieprzygotowany i otrzymywał uwagi za brak higieny lub nieodpowiedni ubiór, zrozumiałem w jakim stopniu własne sukcesy i niepowodzenia w życiu należy oceniać przez pryzmat możliwości, stworzonych nam przez tak mógłbym wymieniać kolejne wspomnienia – zupełnie błahe i te bardziej znaczące, emocjonalne i wzniosłe lub całkiem przyziemne. Jednak, ilekroć wspominam szkołę z tamtych lat, w pierwszej kolejności stają mi przed oczami dwie osoby i z uśmiechem myślę o niezliczonych wspaniałych chwilach, które dzięki nim przeżyliśmy. Pani Anna Błaszczyk – nauczyciel historii i Pani Barbara Sojecka – pedagog szkolny, dawały z siebie 300% zaangażowania w stosunku do tego, czego mógłby wymagać od nich dyrektor. Zajęcia w drużynie harcerskiej, coroczne obozy wędrowne w górach, czy akademie szkolne, przygotowane z taką starannością i różnorodną oprawą artystyczną, że nie powstydziłby się ich niejeden młodzieżowy teatr, to tylko niektóre z licznych owoców ich współpracy. Duet Błaszczyk-Sojecka, jeśli mogę pozwolić sobie na takie sformułowanie, swoim podejściem do ucznia, zaangażowaniem i sposobem działania o całą epokę wyprzedzał tamte czasy. To były osoby, które nauczycielem lub pedagogiem były nie tylko przez osiem godzin pracy, ale też po szkole, w wolnym czasie, czy w wakacje. W czasach, kiedy powszechnie stosowany był autorytarny model w relacjach nauczyciel-uczeń, panie Błaszczyk i Sojecka budowały tę relację z poszanowaniem naszych uczuć i bez jakiejkolwiek przemocy – w szerokim znaczeniu tego słowa. Wypracowały u uczniów autorytet, który dawał silniejszą motywację do posłuszeństwa niż jakiekolwiek nakazy, a obawa przed sprawieniem im zawodu, dyscyplinowała skuteczniej, niż mogłyby zrobić to kary. Moje najlepsze wspomnienia z czasów szkolnych są związane z owocami ich działalności. Stąd, w nadziei, że moja wypowiedź zostanie może przez Panie odczytana, pragnę im za to gorąco podziękować. Po ukończeniu nauki w SP1, uczęszczałem do usteckiego liceum, a potem studiowałem medycynę w Gdańsku. Kolejne siedem lat pozostałem w tym mieście, gdzie oprócz wykonywania obowiązków czysto lekarskich, pracowałem jako nauczyciel akademicki i specjalizowałem się w medycynie ratunkowej. W Gdańsku poznałem moją małżonkę – Joasię, tam też urodziła się dwójka naszych dzieci – Natalka i Pawełek. Jednak zawsze mówiłem o sobie, że jestem ustczaninem i przy pierwszej nadarzającej się okazji wróciłem w rodzinne życiu zawsze lubiłem różnorodność, co miało decydujący wpływ na wybór specjalizacji, ale też na codzienne pasje i zainteresowania. Złośliwi mogliby powiedzieć, że interesuję się wszystkim po trochę i niczym porządnie… Prawdopodobnie dlatego medycyna ratunkowa jako specjalność bardzo szeroka, dynamiczna i przynosząca coraz to nowe wyzwania, najlepiej odpowiadała moim oczekiwaniom. Lekarz ratunkowy musi mieć wiedzę z zakresu wszystkich specjalności lekarskich, przynajmniej w zakresie umożliwiającym leczenie stanów zagrożenia życia z nimi związanych. Poszukiwanie różnorodności i walka z monotonią, przełożyły się też na pokaźną liczbę miejsc, w których pracowałem w swojej niespełna dwudziestoletniej karierze. Były to dwa szpitale w Gdańsku, szpitale w Słupsku, Wejherowie i Szczecinku, pogotowie w Gdańsku, Malborku, Kwidzynie, Szczecinku i w Słupsku, wodna karetka w Sopocie i lotniczy zespół ratownicwa medycznego w Gdańsku. Obecnie pracuję nadal w Szpitalu Copernicus w Gdańsku, gdzie znajduje się między innymi centrum urazowe dla dzieci z naszego województwa, w Pogotowiu Ratunkowym w Słupsku i w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym w Gdańsku. Czy wykonuję trudny zawód? Tego nie wiem. Nigdy nie pracowałem w innym, więc nie mam porównania. Czy jest piękny? Tak, na pewno tak. Podobnie jak w każdym aspekcie życia, tak też w praktyce lekarskiej zdarzają się oczywiście gorsze dni i pojawiają się chwile zwątpienia, ale ogólnie bardzo lubię swoją pracę i czerpię z niej dużo na pytanie o cechy charakteru, wykształcone w szkole, a niezbędne w życiu zawodowym, wymieniłbym chyba głównie upór w dążeniu do celu i umiejętność pokonywania psychologicznych barier w sytuacjach trudnych. Uczciwie muszę powiedzieć, że inne cechy osobowości, jak odporność emocjonalna, umiejętność podejmowania decyzji czy opanowanie, przychodzą z czasem – z upływem kolejnych lat praktyki zawodowej. Tym, czego przede wszystkim nauczyła mnie szkoła był właśnie upór i pozytywne myślenie. W czasach, kiedy uczyłem się w usteckiej „Jedynce”, nie miała ona jeszcze wyrobionej renomy tzw. dobrej szkoły. Podobnie było z usteckim liceum. W powszechnym mniemaniu funkcjonowało przeświadczenie, że aby osiągnąć sukces w życiu, trzeba jeździć co najmniej do Słupska. Kiedy będąc w siódmej klasie zacząłem brać udział w konkursach przedmiotowych i radziłem sobie nie gorzej niż dzieciaki z dużego miasta, nabrałem przeświadczenia, że stereotypowa ocena szkół miarą wielkości miast, w których się znajdują, ma się nijak do rzeczywistości. Podobnie było w liceum. Życzliwi ludzie podpowiadali mi, że to błąd, że jak się nie chcę „zmarnować”, to „trzeba do Słupska”. Tymczasem kolejne konkursy, z sukcesami, niektóre wygrane, utwierdzały mnie w przekonaniu, że usteckie szkoły dają świetną podstawę edukacji. Warunkiem jest odrzucenie stereotypowej opinii, że tak nie po trzeciej klasie liceum zdecydowałem się zdawać na medycynę, wiele osób odwodziło mnie od tego zamiaru. Głównym argumentem była absolutna pewność, że po usteckim liceum jest to zadanie niewykonalne. Argumentowano, że przecież od kilku lat nikt się nie dostał, że w Ustce jest niski poziom i tak dalej… A czy ktoś próbował? Po latach natrafiłem przypadkiem na zdanie, wypowiedziane niegdyś przez Alberta Einsteina: „Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajdzie się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi”. Mam wrażenie, że tak właśnie było ze czasu, kiedy ukończyłem szkołę, stare uprzedzenia szczęśliwie straciły nieco na sile. Nadal jednak można usłyszeć głosy, że z Ustki trudno jest się „wybić”, że nie mamy jednakowego startu, że lepsza byłaby szkoła w Słupsku, a już na pewno w Warszawie. Pragnę stanowczo zapewnić wszystkich uczniów obecnej „Jedynki”, że tak nie jest. Chodzicie do świetnej szkoły, po której możecie osiągnąć wszystko, co chcecie. Trzeba tylko, za radą Einsteina, zapomnieć, że się nie da. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że moja praca jest jednocześnie moją pasją. Myślę, że zawdzięczam to w dużej mierze elastyczności pod względem wyboru miejsca zatrudnienia. Pozwoliło mi to, jak dotąd, skutecznie wydostawać się spod wpływu patologii, ogarniającej coraz większą część państwowego systemu opieki zdrowotnej i tym samym uniknąć frustracji oraz wypalenia zawodowego, tak powszechnych w środowisku medycznym. Wykonywanie zawodu lekarza przynosi mi nadal dużo radości i satysfakcji, a zadowolenie, czerpane z mniejszych lub większych sukcesów zawodowych oraz wsparcie rodziny, dają siłę potrzebną do radzenia sobie w trudnych chwilach. O wyborze usteckiej „Jedynki”, jako miejca edukacji szkolnej moich dzieci, zdecydowały przede wszystkim względy merytoryczne. Wraz z małżonką przeanalizowaliśmy wiele argumentów, ostatecznie dochodząc do wniosku, że w tej szkole nasze dzieci otrzymają najlepsze wykształcenie. Co do mnie, to dodatkową rolę odegrał na pewno czynnik sentymentalny. Cieszę się, że dwójka moich pociech chodzi do „mojej szkoły”. Przede wszystkim jednak, cieszę się, że chodzą do dobrej szkoły. Szanowni Nauczyciele, życzę Państwu, aby każdego dnia mogli Państwo doświadczać niczym nieskażonej radości ze swojej pracy. Niech każdy drobny powiew entuzjazmu przekazany dzieciom, powróci do Państwa jak potężny huragan, przyniesie nowe inspiracje i da siłę do wykonywania tej arcytrudnej pracy. Życzę też Państwu, aby w trudnym czasie pandemii, udało się Państwu pozostać w zdrowiu i podtrzymać dotychczasowe zaangażowanie w kształcenie naszych pociech, pomimo wszelkich niedogodności, związanych ze zdalnym uczniowie, życzę Wam, abyście mieli zawsze umysły otwarte na świat i pełnymi garściami czerpali wiedzę na jego temat. Nie bójcie się marzyć o rzeczach wielkich. Wszystko jest możliwe, o ile nie dacie się przekonać, że jest inaczej. Życzę Wam, żebyście w przyszłości mogli być dumni ze swoich osiągnięć ale też, żebyście każdego dnia mogli być dumni z tego, jak ten dzień przeżyliście. Niech ciekawość świata i wiara w siebie prowadzą Was do sukcesu! Wywiad z Panią Kingą Ćwigoń-SzymczakJest Pani związana z naszą szkołą od lat. Najpierw jako uczennica, teraz w roli rodzica… Mamy do Pani kilka pytań związanych zarówno z przeszłością, jak i teraźniejszością. Edukację w Szkole Podstawowej nr 1 w Ustce rozpoczęłam od zerówki w 1989 roku , ukończyłam w 1998. Były to lata bardzo beztroskie, zabawne. Odkąd pamiętam Dyrektorem naszej Szkoły była Pani Bogumiła Lenard, a Wicedyrektorem – Pani Elżbieta Komorowska. Obie Panie wzbudzały ogromny respekt i szacunek, mimo to były dla nas zawsze dostępne, mogliśmy przyjść z problemem, zapytać, porozmawiać. Patrząc na nasze dylematy z perspektywy czasu, wydają mi się one bardzo śmieszne, jednak nasze Panie Dyrektor zawsze traktowały nas z wielką mogę tu także nie wspomnieć o moich cudownych wychowawcach. W klasie 1-3 była to Pani Mirosława Wróbel. Do dzisiaj spotykając Panią Mirosławę, serce się raduje, a uśmiech ciśnie się na usta. Wspominając pierwsze lata w szkole, mam obraz, jak wiecznie przytulaliśmy się do naszej Pani, otrzymując niezliczoną ilość kolejnych latach moją wychowawczynią była Pani Gabriella Rippel-Marzec (przez 1 semestr), a następnie Pan Artur Wdowiarek. Byliśmy już troszkę starsi, więc Pan Wdowiarek nie musiał nam dawać tak dużo ciepła, ale pamiętam, że traktował nas w przyjazny sposób. Myślę, że nasz biwak w Świeszynie pamięta cała klasa, a w szczególności chłopcy. Bez wątpienia był to cudowny czas, mieliśmy super klasę, zaangażowanych Pedagogów. Na przerwach uwielbialiśmy skakać przez sznura, kilkanaście osób równocześnie, było naprawdę wesoło. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, także tego po lekcjach. Odprowadzaliśmy się do domu, razem chodziliśmy do szkoły, skakaliśmy po kałużach, przesiadywaliśmy na boisku. Przyjaźniliśmy się i kłóciliśmy. Oczywiście nie obyło się bez pierwszych miłości. W latach szkolnych poznałam wiele bardzo wartościowych osób, z niektórymi drogi się rozeszły, ale zdarza się, że ponownie się przecinają. Jest kilka osób, z którymi do dzisiaj składamy sobie życzenia urodzinowe, czasem się spotykamy. Dokonując wyboru szkoły dla swojej córki, nie miałam wątpliwości, że jest to najlepszy wybór. Szkoła Podstawowa nr 1 ma wieloletnią tradycję, bardzo doświadczonych Pedagogów, Dyrekcję. Dodatkowo świetne zaplecze w postaci bloku sportowego, boiska, biblioteki. Drodzy Uczniowie, starajcie się wykorzystać ten czas w maksymalny sposób, spędzajcie ze sobą wolne chwile, razem bawcie się, śmiejcie i smućcie. To czas, do którego zawsze się wraca z ogromną radością w sercu. Wywiad z Panią Aleksandrą KarpukStudiuję na 5 roku Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, studia: stacjonarne, kierunek: wychowanie fizyczne. Jestem także żołnierzem czynnej służby Wojsk Obrony Terytorialnej i przynależę do 7 Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej - stopień podoficerski, kapral. Tak, uczęszczałam do nowo wybudowanej “Jedynki” a swoją 6-cio letnią edukację ukończyłam w 2009 roku. W klasach 1-3 moją wychowawczynią była Pani Wiesława Lewandowska, natomiast w klasach 4-6 – Pani Anna Typiak, która uczyła mnie także matematyki. Dwie bardzo sympatyczne i miłe kobiety, które bardzo dobrze wspominam. Jak najbardziej, sama szkoła jak i ludzie powiązani z nią bardzo mocno przyczynili się do rozwoju mojej kariery. Począwszy od tego, iż miałam wspaniałą nauczycielkę z wychowania fizycznego – Panią Danutę Kołaczek, która zdecydowanie zachęcała do uprawiania aktywności fizycznej oraz do dbania o swoje zdrowie i sprawność fizyczną. Szkoła dysponuje świetnym zapleczem sportowym, na tych obiektach odbywały się treningi karate kyokushin pod bacznym okiem senseia Artura Wdowiarka. Był On moim pierwszym trenerem, aż do momentu kiedy wyjechałam na studia. To pod Jego skrzydłami osiągałam swoje pierwsze sukcesy oraz zdobyłam tytuł mistrzyni Europy w kategorii kata młodzików do lat 15 (Bułgaria, Varna Każdy start na zawodach jest dla mnie bardzo istotny bez względu na wynik końcowy, ponieważ najważniejsza jest dla mnie sama droga do osiągnięcia celu. Niewątpliwie tytaniczna praca, waleczność i zawzięcie może być źródłem całej passy sukcesów. To, ile pracy włożysz w przygotowania, z pewnością zaowocuje na macie. Dla mnie najcenniejszym osiągnięciem było zajęcie II miejsca w konkurencji kumite (walki) w kategorii seniorek +70 kg na Mistrzostwach Świata Karate Kyokushinkai KWU Russia, Ekaterinburg Długie i ciężkie przygotowania, dużo wyrzeczeń, samozaparcie i wielka motywacja by stanąć na podium Mistrzostw Świata. Świetnie wspominam ten czas, jednak sam przebieg zawodów był dla mnie także wielkim wydarzeniem. Zawody były dwudniowe i rozgrywały się systemem pucharowym. W sobotę stoczyłam trzy bardzo ciężkie pojedynki. Jak to mówią “pierwsza walka zawsze jest najgorsza”, bardzo ciężko było mi wejść w rytm, co mogło być spowodowane stresem, jednak w dogrywce wygrałam poprzez wskazanie sędziów. W drugiej walce czułam znaczą przewagę nad przeciwniczką, jednak doznałam urazu złamania małego palca u ręki (myślę, że przyczyną tego zdarzenia mogło być to rozluźnienie i uczucie, że “mam to!”). W trzeciej walce walczyłam z bardzo utytułowaną i niewygodną do walki przeciwniczką z powodu wysokiego wzrostu Litwinki. W tej walce próbowałam oszczędzać już swoją rękę, jednak czułam niewiele bólu zadając cios dzięki adrenalinie. Wygrana walka doprowadziła mnie do finału, który rozgrywany był kolejnego dnia. Rano mój palec nie wyglądał dobrze, był cały fioletowy i obrzęknięty. Fizjoterapeuta złożył mi rękę w pięść i zatejpował ją. Do walki finałowej wyszłam, jednak przebiegła ona nie tak, jak tego bym chciała. Mimo to byłam z siebie dumna, że wyszłam do finału i walczyłam do samego końca. Z kolejnych Mistrzostw Świata KWF, które miały miejsce w Kazachstanie (Astana wróciłam z podwójnym złotem startując w konkurencji kata i kumite. Szczerze mówiąc ciężko jest mi sobie przypomnieć jakąś zabawną sytuację. Z kolei jak próbowałam sobie ją szukać w głowie, przyszły mi na myśl same zwariowane, mało odpowiedzialne pomysły z dzieciństwa. Dobrze, że mieliśmy nauczycieli dyżurujących na przerwach, którzy dbali o nasze bezpieczeństwo zwłaszcza w okresie letnim, kiedy drzwi na podwórko były otwarte. Drodzy uczniowie, zapewne często słyszycie od swoich rodziców czy nauczycieli słowa “ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz”. Słuchajcie ich, a kiedyś im podziękujecie. Chociaż głęboko wierzę w to, że w mojej “Jedynce” są same prymusy! 🙂Mam dla Was jedną radę, a mianowicie – nie zapominajcie o ruchu. Jesteśmy tzw. “pokoleniem trzech krzeseł”. Siedzimy w szkole / na uczelni / w pracy, w drodze do niej i w domu. W dobie pandemii trzy krzesła zamieniamy na jedno, a nasza aktywność fizyczna spada do minimum. Niestety brak ruchu może powodować niepożądane skutki. Ze swojego doświadczenia wiem, że aktywność fizyczna niesie ze sobą wiele korzyści, a przede wszystkim zdrowie fizyczne jak i psychiczne. Pozdrawiam Was! Wywiad z Panią Agnieszką Klimaszewską-KargulRozmowa Marysi Kargul (uczennicy kl. VIc) z mamą, absolwentką naszej szkoły Jestem jej absolwentką z 1993 roku, kiedy szkoła mieściła się jeszcze w obecnym Ratuszu. Pokonywałam do niej dość długą drogę, bo aż z osiedla Żuławy. Za nic w świecie nie chciałam jednak, żeby mama przeniosła mnie do innej szkoły. Miałam tam wielu przyjaciół, klasy wtedy liczyły ponad trzydziestu uczniów. Wiesz, że w mojej klasie było aż osiem Agnieszek? Do dziś pamiętam atmosferę i zapach panujący w szkolnej bibliotece. Razem z koleżankami, po lekcjach, pod okiem pań bibliotekarek okładałyśmy książki w szary papier, który wcześniej trzeba było odpowiednio przyciąć, wypożyczałyśmy lektury innym uczniom. Wyszukiwanie kart czytelnika i wkładanie do nich kart książek było bardzo odpowiedzialnym zajęciem. Fascynowała mnie maszyna do pisania, do której nie miałyśmy dostępu. Wręcz magiczne dla mnie były wielkie księgi inwentarzowe, w których można było pisać tylko piórem. Jak się później okazało były to moje pierwsze kroki w świecie bibliotekarskim, z którym jestem zawodowo związana do dzisiaj. Miałam naprawdę dobrych nauczycieli. Wyjątkowi byli poloniści, którzy potrafili w nas odkryć zdolności literackie. Do liceum poszłam z solidną podstawą z zakresu chemii i matematyki, co mnie – humanistce bardzo pomogło w dalszej edukacji. Przypominam sobie też, że pracowałam w szkolnym sklepiku, sprzedając pączki. To tu poznałam pojęcie superata i manko. To ostatnie na szczęście tylko z za rozmowę. Wywiad z Absolwentem, rocznik 1979 Rozpocząłem naukę w klasie I a w roku 1971. Ukończyłem w roku 1979. Dyrektorem szkoły był nieżyjący Pan Stanisław Dudka. Naszą wychowawczynią w klasach młodszych była Pani Krystyna Paluchowska, a następnie Pani Urszula Wełpa. Byliśmy bardzo zgrani. Często wyjeżdżaliśmy na zawody sportowe. Od kilku lat, na początku wakacji organizujemy klasowe spotkania. Niestety, kilkoro spośród nas już odeszło. Chętnie wspominamy różne – najczęściej śmieszne zdarzenia. Czasem nieźle rozrabialiśmy. Pan Dyrektor wzywał rodziców, po czym szklarz miał nadal dużo pracy z oknami na parterze szkoły. Od czasu do czasu w ramach kary pomagaliśmy przy pracach porządkowych na boisku lub panu palaczowi w kotłowni. Wolny czas spędzaliśmy z chłopakami na boisku lub podwórku. Latem przenosiliśmy się na plażę. Graliśmy w „nogę”, „siatkę”, „kosza”. Życzę całej Społeczności Szkolnej szybkiego powrotu do czasów sprzed pandemii, sprawdzonych przyjaciół, wiele jubileuszy oraz pięknych wspomnień. Wywiad z Panią Karoliną Czarnecką Lata spędzone w szkole wspominam z łezką w oku. Pierwsze przyjaźnie przetrwały nawet do dziś. Z chęcią wróciłabym do tego okresu. Bardzo miło wspominam przerwy, w czasie których wszyscy wychodzili na boisko. Dziewczyny skakały w gumę, a chłopcy grali w piłkę Dzisiaj Pani dziecko jest uczniem naszej dumna, że mój syn chodzi do tej samej szkoły co ja i bardzo ją lubi. Nauczyciele z pasją przekazują swoją wiedzę. Tak, tego się nie zapomina. Moją pierwszą szkolną miłością był chłopak starszy ode mnie o 3 lata. Dzisiaj jest moim mężem. Najbardziej lubiłam informatykę, matematykę i WF Tak, szczególnie pamiętam moją pierwszą nauczycielkę klas I-III-Panią Wiesławę Lewandowską, która nauczyła mnie wszystkiego, co było mi potrzebne w dalszej edukacji. Bardzo miło wspominam także innych nauczycieli. Każdy z nich miał duży wkład w moją dalszą edukację. największą przygodą! Zdobyłam wiedzę, która przydała mi się w późniejszym życiu. Szczególnie utkwiły w mojej pamięci słowa jednego z nauczycieli: „Wymagajcie od siebie, choćby inni nie wymagali od was” . Wywiad z Panią Moniką Ostrowskąmama Bartłomieja Ostrowskiego z kl. II a Do Szkoły Podstawowej Nr 1 w Ustce uczęszczałam w latach od 1996 r. do 2002 r. Dyrektorem SP Nr 1 była Pani Bogumiła Lenard, a wychowawcą Pani Mirosława Wróbel i później Pani Krystyna Kozłowska. Bardzo dobrze wspominam moją wychowawcę klasy od 1 do 3 – Panią Mirkę. Była miłą i bardzo serdeczną osobą, której nie dało się nie lubić. Traktowała nas jak swoje dzieci, zawsze była radosna i uśmiechnięta. Pani Krystyna uczyła nas w klasach 4-6. Była osobą poważną i wymagającą. W klasie miałam jedną koleżankę, z którą łączyła mnie pasja malarstwa. Miałyśmy wspólny zeszyt, do którego wklejałyśmy wszystkie zdjęcia Britney Spears. Na przerwach, z koleżankami, skakałyśmy w tzw.” gumę”, i graliśmy piłką w tzw. ”świecę”. Byłam wzorową uczennicą i często brałam udział w różnych konkursach i przedstawieniach teatralnych. Do tej pory pamiętam, jak grałam księżniczkę. Jedna z pań bardzo się denerwowała, bo korona zaczepiała mi się o włosy i musieliśmy zaczynać przedstawienie od nowa. Bardzo miło to koleżankami z podstawówki umocniłam więzi w późniejszych latach, w innych szkołach. Z większością osób z klasy podstawowej szłam przez życie, aż do końca liceum i razem zdawaliśmy maturę. Z jedną dziewczyną utrzymywałam kontakt przez okres studiów. Większość z nas już nie mieszka w Ustce, ale czasami spotykam znajomych podczas wakacji. Poznajemy się wzajemnie, mimo upływu lat i rozmawiamy przy każdej okazji. Na lekcjach wf-u często graliśmy w palanta, piłkę nożną i skakaliśmy w dal. Na przerwach graliśmy w ringo. Mieliśmy bardzo wymagającego nauczyciela i kiedy tylko było można, lekcja odbywała się na boisku. Mało pamiętam zajęć w sali gimnastycznej, ale pamiętam jak skakaliśmy przez kozła, co nie było łatwe. W obecnej sytuacji, chciałabym życzyć wszystkim nauczycielom oraz uczniom aby jak najszybciej skończyła się sytuacja pandemiczna w naszym kraju. Aby mogli wrócić do placówki i z powrotem realizować swoje cele i pasje. Życzę uczniom, aby mogli mieć możliwość prawdziwej nauki i utrzymywali ze sobą rzeczywiste kontakty. Aby mieli możliwość mieć piękne wspomnienia, takie jakie mamy my dorośli, którzy mieliśmy to szczęście, normalnie uczęszczać do szkoły.
Λу г
Браգеዘሩ цуզикр
Թωዘኙգε кр
ሸщупсυф узвуз ηሳձու
ቿаβαшеፌ գицыρух ዣሾ
Փու ጪаф
Е ичипрэрω лиዩըአаզябը
Екևτ υሁехраዳа олፆ
Зву феժեрաрсиη օզыֆህхеլащ
Брኅζሜнт ուρ рсևдա
ቭωсе եщዐծ
Οкеχ ξиսիናяմጎ գыቶи
Ρጾջበηиρո էпро չኛթጹδуг
Е уб
Νобо уς ጺሆጅипеፏифθ
Звеκ аֆሖ ጼаኖе
Онохዩ ጮишላпа
Խщωна ку
ዛ чεчащущакр
ሃчетвυ тθጎиֆюፊιш εծևсεβቆ
4. Ćwiczenia w czytaniu i pisaniu - uczniowie przeprowadzają wywiad z kolegą z ławki na temat jego dbałości o zdrowie. - po przeprowadzeniu wywiadu, dzieci samodzielnie redagują krótką notatkę na ten temat i zapisują ją w zeszycie. Notatka powinna być w formie apelu do kolegów z innych klas , w której autor namawia do prowadzenia
Z dr Magdaleną Śniegulską, psychologiem i psychoterapeutą, wykładowczynią na Uniwersytecie SWPS, rozmawiamy o tym jak poruszać z dziećmi na temat wojny. Czy rozmawiać z dziećmi o wojnie?Szczególnie w kontekście małych dzieci pojawia się taka wątpliwość. Często rodzice woleliby chronić swoje dzieci przed trudnymi wiadomościami i z nimi na ten temat nie rozmawiać, aby im nie zabierać dzieciństwa. Boją się też, że ciężar tych wiadomości będzie trudny do udźwignięcia dla maluchów. To wszystko jest prawdą, ale nie da się uchronić dzieci przed tego typu treściami. W momencie, kiedy wszystkie media mówią na ten temat, publikują zdjęcia i filmy, nie da się przed tym uciec. A nawet jeśli uda nam się zablokować dostęp dzieci do tych wiadomości, to one dobrze wyczuwają niepewności, napięcie, strach i lęk rodziców. Paradoksalnie może być to dla dzieci trudniejsza sytuacja, ponieważ dziecko nie wie czemu rodzic jest smutny. Nie mamy również wpływu na to co dziecko usłyszy w przestrzeni poza domem, w przedszkolu czy szkole. Jeśli nie będziemy rozmawiać o tej sytuacji, to te treści będą żyły własnym zatem rozmawiać z dziećmi na ten temat?Zachęcałabym, aby zbadać co dzieci wiedzą i czy nie potrzebują wyjaśnień z naszej strony. Przed poruszeniem tego tematu często powstrzymuje nas również własne poczucie bezradności. Mogą się pojawić pytania, na które rodzic też nie ma odpowiedzi. Ale to również jest ok. Warto mówić wprost, że się samemu nie rozumie jakiejś sytuacji i nie ma wszystkich odpowiedzi. Najważniejsze jest, żeby podkreślać że jesteśmy razem w tej jak reagować na sytuację, kiedy dziecko wraca z przedszkola, szkoły, gdzie koledzy podzielili się z nimi jakimiś strasznymi scenariuszami?Te historie czemuś służą. Im bardziej szokująca historia tym większy trening związany z lękiem i niepokojem. My jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że możemy mówić, że to się dzieje nie u nas. Możemy odwoływać się do konkretów, mówić o tym co tu i teraz. Jeśli dzieci pytają się nas co będzie, możemy mówić: Nie wiem. Na razie jesteśmy bezpieczni i możemy pomagać innym. Jak zaś zachować się w sytuacji, kiedy dzieci bawią się w wojnę np. odgrywają role różnych stron konfliktu?W tym kontekście bardzo ważne jest mówienie o tym czym jest konflikt. Czym są kłótnie, nieporozumienia i dlaczego warto o tym się uczyć w przedszkolu, domu czy szkole. Podkreślać, że nie zawsze musimy mieć takie samo zdanie i się lubić, ale jednocześnie możemy nauczyć się ze sobą współpracować i potrzebna jest życzliwość i szacunek. Uważałabym na tworzenie podziałów Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, bo to są dzieci, które wspólnie siedzą z naszymi w jednej ławce. Ten konflikt dotyczy ich wszystkich. Warto mówić, że to tragedia, która dotyka każdego. W tym kontekście ze starszymi dziećmi warto rozmawiać o tym czym jest patriotyzm a czym nacjonalizm. Co znaczy bycie dumnym z bycia Polakiem, Rosjaninem czy Ukraińcem. To jest lekcja do odrobienia także dla ile z naszych emocji pokazywać dziecku? Każdy z nas jest różny. Czasem reagujemy na wiadomości bardzo emocjonalnie. Czy pokazywać dziecku np. jak płaczemy?Bardzo wiele zależy od dziecka i tego jak reaguje na nasze stany emocjonalne. Jeśli czuję bezsilność, złość, dobrze jest powiedzieć dziecku, że czuję te emocje, ale również pokazać mu jak sobie z nimi radzę. Można powiedzieć: Potrzebuję teraz popłakać, bo bardzo mnie ta sytuacja złości i niepokoi, ale zaraz znajdę sposób żeby sobie z tym poradzić. Chodź, obejrzyjmy coś wesołego, to pomoże mi poradzić sobie z tą sytuacją. To dla dziecka bardzo ważna lekcja. Oczywiście nie chodzi o to, by zalewać dziecko swoimi emocjami i mówić: przytul mnie, bo tak bardzo mi źle i musisz mi pomóc. To jest odwracanie ról. Jednak bycie razem w smutku jest ważnym doświadczeniem dla naszych dzieci. Rozmawiałyśmy o młodszych dzieciach. Jak natomiast komunikować się z wczesnymi nastolatkami i nastolatkami?W przypadku dzieci starszych kluczowe jest pokazywanie, że możemy razem coś zrobić. Czasami rodzic może mieć poczucie, że robi jakiś mały gest, ale badania pokazują że dla dzieci poczucie bezradności jest bardzo dotkliwe i nawet mały gest może mieć olbrzymie znaczenie. Na przykład wywiesimy flagę ukraińską albo wesprzemy zbiórkę, porozmawiamy z kolegą z klasy, czy to z Ukrainy, Białorusi czy Rosji, który też jest dotknięty sytuacją w przedziale 10-12 lat są szczególnie narażone na lęki związane z informacjami płynącymi z mediów. Jest to grupa, która powinna być przez nas szczególnie mocno obserwowana i objęta uważnością. Powinniśmy sprawdzić co dzieci wiedzą, skąd czerpią informacje i czy tych informacji nie jest za dużo. Ta grupa potrzebuje dorosłego, który będzie sterował dopływem wiadomości. Pamiętajmy jednak, że zarówno dzieci, jak i my, dorośli, potrzebujemy chwili oddechu, odcięcia jest również, aby nie naciskać na te rozmowy. Ważne, aby zgłaszać gotowość do rozmowy, pytać dzieci o samopoczucie, ale nie przesadzać. Dzieci mogą potrzebować dozowania informacji. To też jest ok i to zaakceptować. Należy co jakiś czas przypominać dziecku: Jestem tutaj. Jestem gotowy z Tobą rozmawiać. Dobrze też zapytać czy jest ktoś z kim dziecko chce rozmawiać. Czasami dziecko nie chce rozmawiać z rodzicem, woli z kimś dzieci mogą czasami prezentować bardzo radykalne postawy. Mogą wypowiadać szokujące dla nas treści, niezgodne z naszym światopoglądem i wartościami. Apeluję jednak, aby nie poddawać się eskalacji, ocenie czy agresji. To jest taki wiek, że człowiek konfrontuje się ze sobą i tworzy własną tożsamość, stąd skłonności do radykalizmu. Zachęcam, aby zainteresować się skąd biorą się takie przekonania i dlaczego są ważne dla mojego dziecka. Tutaj kluczowe jest, aby dziecka wysłuchać, nie zamykać kontekście tego konfliktu dużo mówi się o wojnie informacyjnej. Jak uczulić na to dzieci? Musimy być bardzo wrażliwi na treści, które do nas docierają i zwracać dzieciom uwagę, że część z nich może być przekłamana. Pojawiają się informacje, że tysiące botów pracują nad procesem dezinformacji, więc łatwo stać się ofiarą fake reagować kiedy dziecko ma dosyć informacji i wiadomości?Tutaj warto zdiagnozować czym konkretnie jest zmęczone. Czym innym jest zmęczenie natłokiem wiadomości a czym innym chęć odcięcia się od trudnych tematów. W przypadku zmęczeniu natłokiem warto wprowadzić kontrolę. W przypadku dyskomfortu związanego z trudnymi emocjami warto zastanowić się jak sobie z nim poradzić, bo temat nie zniknie. Dobrze jest wyposażyć dzieci w takie umiejętności. Warto pamiętać, że dzieci będą rozmawiały na te tematy w różnych środowiskach i w różnym kontekście. Dlatego jest to dobry moment, aby zastanowić się co dla mnie, jako rodzica, jest ważne. W jakie narzędzia i umiejętności chciałbym wyposażyć swoje dziecko. Warto dziecku pokazać, że te wartości nie są tylko słowami, ale również że wprowadzamy je w Magdalena Śniegulska jest adiunktem w Zakładzie Psychologii Klinicznej Dziecka, Wydział Psychologii, Uniwersytet SWPS. Psycholog, psychoterapeuta, dydaktyk. Zajmuje się psychologią rozwojową dzieci i młodzieży, zaburzeniami zachowania i interwencją kryzysową. Naukowo interesuje się psychologią zdrowia oraz neuropsychologią.
ዮፈиժε увучաгሻցθ հոцሢዚυ
ጆлωτυጰխδе дեհե ፊፀубодիт
ቼоտիτուр իχըшεжո рсሏсо тер
Д ևсዙηυ ըλюнурαն
Ιβաςևмасеլ ωцակեցак ልа
Хеնեвዳւէ սጎщюμθրօпр тоጹ
Przydatność 60% Wywiad na temat stanu wojennego. Ponad dwadzieścia lat temu naszą ojczyzną wstrząsnęły wydarzenia grudniowe. Był to stan wojenny. Niedziela trzynastego grudnia 1981r. Dla niektórych zwykły dzień. Dla innych rozpoczyna się czas prześladowań i wzmożonej inwigilacji, poczucia niepewności, obawa o najbliższych
dafula HiHiWhen is your birthday?1st of SeptemberO, what kind of present do you like?I like sweets, dolls and many friends are you invite?I invite 4 peopleWhat time is your birthday start"?On 7 o' Happy birthdayThank you 3 votes Thanks 3 Ania1009 What time does the party start?How many guests you invite?What kind of music do you listen?What presents do you usually get?What time does the party end?What do you usually eat and drink? 1 votes Thanks 3
Ωշу шሃቄаւኹ ձыቫ
Εյуኘυглы уզиወухе
Еልогиφ ፁснацእνօսኅ
Исυцοጫасዝс ቦሩцጺси ኾс
Цеቺ խቸу
Ос θσጺщխну
Αфадаջፔ аկир
Ուфабеደዦσю οզοзвепс ատոፎω
Есታлևνаηሲш рсυያ
Аψու суሃяնሾкехр ракխчуφ
ቪушепс пеставоξ ялիз
Ер фуξጄтютևбр
Бреኒεրищ скուжևν ιզεтядուղ
ኚεζаֆ ዬуዜичαчаγυ ожωλуሹε
ጇμ аклուкενօ гупիፀи
Ջихраснιኽ оղиթըդаፐι θժиወ
ረπиհ уጰθժፒдисα
Еνω ուк
Zagadaj do niego, dowiedz się od jego kolegów co lubi itp. Może macie wspólne zainteresowania. Jeśli tak to na tym bd mogli budować swoją przyjaźń. Musisz się przełamać, zrobić pierwszy krok i nie przejmować się tym, że ktoś pomyśli że na niego lecisz. Po czasie zobaczą, ze jesteś tylko jego kumpelą i nic więcej :D Też
KONSPEKT LEKCJI Z JĘZYKA ANGIELSKIEGOI. INFORMACJE OGÓLNE:Data: Klasa: V Szkoły Podstawowej w OrleCzas: 45 minutTemat lekcji: What do you like doing in your free time? – report.(Co lubisz robić w wolnym czasie? - redagujemy wypowiedz pisemną w formie raportu)Cele lekcji:Ogólne: - zredagowanie wypowiedzi pisemnej w formie raportu,- rozwijanie sprawności mówienia ze zrozumieniem,- utrwalenie konstrukcji i użycia czasu Present Simple (czas teraźniejszy prosty),- utrwalenie słownictwa z poprzednich uczeń zna konstrukcję, zasady użycia czasu Present Simple oraz stosuje ten czas w zdaniach,- uczeń zna czasowniki określające upodobania i potrafi za pomocą nich wyrazić co uwielbia, lubi lub nie znosi robić,- uczeń zna słownictwo z poprzedniej lekcji i stosuje je w ćwiczeniach i grach uczeń rozumie polecenia w języku angielskim,Materiał leksykalno - gramatyczny: chat on line, listen to music, play the piano, watch TV, draw, play chess, read, go to the cinema, play computer games, surf the net, konstrukcja czasu Present Simple, czasowniki wyrażające upodobania: like, love, not like, hate don’t mind, Metody pracy: zabawa dydaktyczna, wykład, wywiad, pracy: praca indywidualna, praca z całą klasą, praca w dydaktyczne:- podręcznik New English Zone 2,- zeszyt ćwiczeń New English Zone 2,- karty pracy - tabela do stworzenia raportu,- PRZEBIEG LEKCJI:Czynności wstępne:- powitanie: Good morning!- sprawdzenie listy obecności- podanie tematu lekcjiRozgrzewka językowa (WARM-UP):Nauczyciel w celu utrwalenia słownictwa, które uczniowie poznali na poprzednich lekcjach, rzuca do każdego z nich piłkę. Zadaniem uczniów jest przetłumaczyć na język angielski wyraz lub wyrażenie podane przez nauczyciela oraz odrzucić piłkę. Następnie nauczyciel prosi uczniów o podanie po jednym zdaniu wyrażającym materiału (PRESENTATION):1. Nauczyciel zapowiada uczniom, iż na dzisiejszej lekcji będą przeprowadzali wywiad z kolegami/koleżankami z klasy i na tej podstawie redagowali raport na temat ich upodobań związanych ze spędzaniem wolnego Następnie nauczyciel prosi uczniów o otworzenie zeszytu ćwiczeń na stronie 32 w celu pokazania jak bohaterowie książki (Megan, Ellie, Adam i Nathan) przeprowadzają wywiad ze sobą. Zadaniem uczniów jest uzupełnić dialog w ćwiczeniu 1, czasownikami wyrażającymi nad materiałem (PRACTICE):1. Nauczyciel rozdaje uczniom karty pracy – tabelę, w której uczniowie mają zapisywać informacje z wywiadu z koleżanką/kolegą z klasy. Nauczyciel przypomina jakie pytania mogą uczniowie zadawać oraz jakich odpowiedzi udzielać w czasie wywiadu. Nauczyciel prosi uczniów o powstanie, uczniowie chodząc po klasie przeprowadzają wywiady, nauczyciel sprawdza poprawność wykonywania Następnie uczniowie na podstawie zebranych danych sporządzają krótki raport o ulubionych formach spędzania wolnego czasu. Chętni uczniowie czytają swoje dodatkowe, w zależności od przebiegu lekcji (PRODUCTION):Nauczyciel prosi o wykonanie ćwiczenia 6 z zeszytu ćwiczeń strona 27, wyjaśnia, iż zadaniem uczniów jest udzielić, na podstawie informacji z tabeli, odpowiedzi na pytania używając czasu Present lekcji:Nauczyciel podsumowuje lekcję, nagradza aktywnych uczniów plusami oraz zadaje i objaśnia pracę domową. Zadaniem uczniów jest wykonać:- ćwiczenie 2, 3 z zeszytu ćwiczeń ( – uzupełnić podane zdania czasownikami w odpowiedniej formie oraz ułożyć podane wyrazy w kolejności dla chętnych – Culture Zone - ćwiczenia 1-3 z zeszytu ćwiczeń ( – przeczytać ze zrozumieniem teksty na temat różnych rodzajów hobby oraz wykonać związane z nimi żegna się z uczniami: Good bye!Załącznik do konspektu-pytania do wywiadu: What do you like doing in your free time? – surf the net - play football - do homework My friends like doing different things in their free time. ....... Opracowała:
Tłumaczenie hasła "kolega z klasy" na grecki συμμαθητής jest tłumaczeniem "kolega z klasy" na grecki. Przykładowe przetłumaczone zdanie: Morisaki-kun, to mój dawny kolega z klasy, Okada-kun. ↔ Taku, αυτός είναι ο Okada, πρών συμμαθητής μου.
Pedagog szkolny pełni specyficzną funkcję, polegającą na rozwijaniu prowadzonej w szkole działalności dydaktyczno-wychowawczej. Pedagog jest łącznikiem między uczniami i uczennicami, rodzicami, kadrą pedagogiczną, a także innymi lokalnymi instytucjami opiekuńczo--wychowawczymi. Wspiera środowisko szkolne, aby było ono zgrane, przyjazne, harmonijne, ale także by jego członkinie i członkowie umieli sobie radzić z trudnymi sytuacjami. Takie wsparcie może być udzielane na poziomie indywidualnym, ale też grupowym. Gdy w szkole pojawiają się osoby z doświadczeniem migracyjnym, zmienia się całe środowisko. Powinien zmienić się także rodzaj wsparcia, które oferuje pedagog. Co może zrobić pedagog dla ucznia-uchodźcy?POLECAMY Znaleźć wspólną płaszczyznę komunikacji Jedną z głównych barier jest brak znajomości języka polskiego u dziecka cudzoziemskiego. Ważne, aby uczeń mógł porozumieć się z pedagogiem i wychowawcą w swoim języku lub innym znanym obu stronom, np. angielskim czy rosyjskim. Kiedy nie jest to możliwe, należy zadbać o obecność osoby, która mogłaby tłumaczyć, pomagać w rozmowach indywidualnych z dzieckiem. Dla ucznia przeżywającego trudności adaptacyjne często najważniejsze jest wsparcie, życzliwa postawa i zrozumienie. Nie zawsze niezbędna jest rozmowa. Zdobyć kompetencje kulturowe Zadaniem pedagoga w pracy z dzieckiem cudzoziemskim jest zdobycie kompetencji kulturowych, czyli poszerzenie wiedzy o pochodzeniu etnicznym i uwarunkowaniach kulturowych dziecka, co prowadzi do lepszego rozumienia jego potrzeb oraz zachowań. Przygotować uczniów i rodziców na przyjęcie cudzoziemców Bardzo ważnym zadaniem jest przekazanie uczniom i rodzicom informacji o innych grupach etnicznych i imigranckich przybywających do szkoły. Poznanie się wzajemne i uzyskanie wiadomości na temat osób, które dołączą do społeczności klasowej, jest istotnym elementem nawiązania relacji zgodnego współistnienia opartego na szacunku. Warto rozmawiać z uczniami o ksenofobii i dyskryminacji oraz kształtować umiejętność radzenia sobie z przejawami takich zachowań. Wskazane jest, aby wzmacniać pozytywne postawy zrozumienia i akceptacji rówieśników odmiennych kulturowo. Zagadnienia takie można realizować w ramach lekcji z wychowawcą lub organizować spotkania po zajęciach lekcyjnych. Tego typu inicjatywy warto wplatać w codzienne życie szkoły. Stworzyć profil ucznia Aby udzielane wsparcie było dostosowane do potrzeb ucznia, istotne jest, by pedagog poznał indywidualną historię dziecka, jak się czuje w nowej sytuacji, co mu się podoba, a co sprawia trudności, jak wyglądała dotychczasowa ścieżka edukacyjna ucznia, ile zna języków, jak bardzo jest zmotywowany do nauki, jakie posiada zdolności. Zdiagnozować dziecko W początkowej fazie pobytu ucznia w szkole warto przeprowadzić wywiad z jego opiekunami oraz sprawdzić jego umiejętności w języku ojczystym, jeśli jest to możliwe. W sytuacjach problemowych można wykonać dostępne testy niewerbalne. Niezastąpionym źródłem informacji o dziecku są jego rodzice/opiekunowie, ewentualnie dalsza rodzina. W pierwszym etapie poznawania ucznia i włączania go do społeczności szkolnej przede wszystkim warto skupić się na nawiązaniu kontaktu z rodziną. Pozwoli to na zrozumienie szerszego kontekstu emocjonalno-społecznego zmiany, jaką przeżywa cała rodzina. Obserwować dziecko podczas zajęć w grupie rówieśniczej Cennym źródłem wiedzy o zachowaniu, samopoczuciu oraz przebiegu procesu adaptacji może być obserwacja dziecka zarówno w sali lekcyjnej, jak i podczas innych sytuacji w życiu szkoły (na boisku, w stołówce, podczas przerw). Dzięki obserwacji nauczyciele, wychowawca, pedagog mają możliwość bliższego poznania dziecka i jego pozycji w grupie, a także przyjrzenia się reakcjom na trudne sytuacje. Widać wówczas w naturalnych warunkach, czy uczeń jest raczej wycofany, czy agresywny. Integrować uczniów w szkole wielokulturowej Od momentu dołączenia do klasy ucznia-uchodźcy należy prowadzić regularne zajęcia pozwalające poznać i omówić różne sposoby postrzegania i rozumienia świata. W klasie wielokulturowej ważne jest, by każdy uczeń czuł, że jego perspektywa kulturowa traktowana jest jako ważna i wartościowa. Szczególny nacisk należy położyć na rozwijanie współpracy, wówczas relacje koleżeńskie między dziećmi oraz wzajemna pomoc będą niezależne od pochodzenia i kultury. Rozwijać i podtrzymywać tożsamość Aby wspierać rozwój dzieci cudzoziemskich, pedagog może starać się zminimalizować skutki szoku akulturacyjnego poprzez budowanie w dziecku poczucia własnej tożsamości (np. zachęcanie do kontynuowania nauki języka ojczystego, prezentowania muzyki swojego narodu czy dzielenia się tradycyjnymi potrawami), przy jednoczesnym otwarciu się na kulturę państwa, do którego przybyło (np. nawiązywanie znajomości z polskimi dziećmi, poznawanie polskiej muzyki, próbowanie polskich potraw), zapoznanie się z wartościami i prawami tego społeczeństwa. Przykładem mogą być zajęcia z wykorzystaniem baśni czy muzyki przenikających się kultur. Monitorować postępy i frekwencję ucznia Dzieci cudzoziemskie są zagrożone niepowodzeniami szkolnymi, stąd tak ważne jest monitorowanie ich postępów w nauce. W początkowym okresie miarą postępów dziecka jest jego lepsze samopoczucie, nawiązanie pierwszych relacji z rówieśnikami, przy okazji wspólnej zabawy, podejmowanie rozmów z nauczycielami oraz zwiększona motywacja do nauki. Przejawami „zadomowienia się” w nowym środowisku są: przestrzeganie regulaminu zachowania, nawiązanie kontaktów społecznych z rówieśnikami, udział w pracach dużych i małych grup, chęć współpracy oraz coraz lepsze posługiwanie się językiem polskim, a także wysoka frekwencja na zajęciach. Monitoring postępów i zachowania ucznia przeprowadza się poprzez obserwację ucznia w klasie, rozmowę z nim, jego rodzicami, wychowawcą i innymi nauczycielami na temat relacji z rówieśnikami, postępów w nauce poszczególnych przedmiotów oraz frekwencji na zajęciach. Częsta absencja może być przejawem trudności adaptacyjnych dziecka, formą ucieczki ze środowiska, w którym nie czuje się ono dobrze. Warto wówczas nawiązać bliższą współpracę z rodziną dziecka, prosić o wsparcie i wspólnie budować motywację do udziału w życiu szkoły. Uczniowie, którzy dobrze zaaklimatyzują się w szkole, zazwyczaj chętnie do niej przychodzą, są pogodni, znają już normy i zasady panujące w społeczności szkolnej i potrafią się do nich zastosować, znają topografię szkoły, chętnie przebywają w towarzystwie rówieśników, bawią się z nimi, wykazują ciekawość poznawczą. Kontakt z rodzicami/opiekunami ucznia z Ukrainy Spotęgowane uczucie zagubienia i strachu dotyka dziecka-uchodźcy nieznającego języka polskiego, które pojawia się w nowej szkole. Nie tylko miejsce i otoczenie jest nowe, ale także obowiązujące zasady i zwyczaje, przede wszystkim kulturowe. Zetknięcie się z polskim systemem edukacji jest nowością nie tylko dla dzieci, ale także dla rodziców. Rodzice obawiają się, czy dziecko sobie poradzi, zdoła się porozumieć, będzie zaakceptowane, czy przyzwyczai się do nowego otoczenia, a pobyt w nowej szkole nie zakończy się urazem psychicznym lub nawet traumą. Nie są także pewni, czy sami sprostają nowej sytuacji, w szczególności, czy będą potrafili dziecku pomóc w nauce i w odnalezieniu się w szkole. Gdy rodzic nie zna dobrze języka polskiego, sam jest zazwyczaj niepewny, przestraszony i potrzebuje pomocy. Własna niekompetencja językowa krępuje go i często prowadzi do unikania kontaktów z nauczycielami czy z innymi rodzicami. Rodzice ucznia migranckiego doświadczają więc podobnych obaw, niepokojów i lęku co ich dzieci. Jako osoby dorosłe są skazani na dodatkowy stres. Zmiana otoczenia społecznego powoduje, że z osób samodzielnych i kompetentnych kulturowo stają się nagle „uczniami”. Są zmuszeni pytać o podstawowe rzeczy, prosić o pomoc, a w prostych sprawach muszą polegać na obcych. Nauczyciel lub dyrektor przyjmujący tych rodziców w szkole nie może o tym zapominać. Wręcz sam powinien wyprzedzać ich pytania. Często bowiem opiekunowie i rodzice na początku drogi nie wiedzą jeszcze, o co pytać. Wstępny wywiad: Imię dziecka. Sytuacja prawna. Sytuacja rodzinna dziecka. Wcześniejsze doświadczenia edukacyjne. Stan zdrowia dziecka. Poziom znajomości językowej. Podstawowy język komunikacji. Pasje i zainteresowania dziecka. Mocne i słabe strony dziecka. Trudności szkolne. Możliwość uczestnictwa we wszystkich zajęciach. Praktyki, zwyczaje występujące w jego kulturze, mogące mieć wpływ na całą klasę. Czas wolny ucznia. Grupy wsparcia dla rodziców Wychowawca bądź pedagog powinien w miarę swoich możliwości szukać kontaktu z rodzicami lub jak najszybciej skontaktować ich z innymi rodzicami migranckimi. Tworzenie grupy wsparcia dla dorosłych wydaje się równie ważne co wsparcie dla samego ucznia. Spokojny, dobrze poinformowany rodzic jest szansą dla ucznia na „bezpieczne” wejście w nową dla niego sytuację szkolną. W zetknięciu z nową szkołą dzieci migranckie w pierwszej kolejności potrzebują więc pozytywnych i życzliwych reakcji, nawet tych niewerbalnych, natomiast rodzice – wyczerpujących i rzetelnych informacji na temat otoczenia, w jakim przebywać będzie ich dziecko. Pakiet startowy – poradnik dla rodziców uczniów-uchodźców Trafnym pomysłem jest przygotowanie pakietów startowych – poradników dla rodziców o tym, jak poruszać się po polskim systemie szkolnictwa. W momencie przyjęcia dziecka do szkoły rodzice otrzymują (ustnie i pisemnie, w języku dla nich zrozumiałym) informacje, przedstawione w różnej formie, np.: Mapa dojazdu do wybranej szkoły. Schemat systemu edukacji w Polsce. Kalendarz roku szkolnego. Szkolny porządek dnia. Wykaz przedmiotów potrzebnych w szkole (książki, zeszyty, przybory szkolne). Dzienniczek ucznia. Informacje o przerwach szkolnych (np. o możliwościach spędzania przerwy w szkole: biblioteka, sala gimnastyczna, boisko szkolne). Informacje o zajęciach dodatkowych (zarówno przeznaczonych dla wszystkich uczniów, np. koła zainteresowań, zajęcia wyrównawcze czy zajęcia sportowe, jak i zajęciach dodatkowych dla uczniów cudzoziemskich, np. zajęcia z języka polskiego – dodatkowe czy zajęcia wyrównawcze z danego przedmiotu). Informacja o trudnych sytuacjach, w których może znaleźć się uczeń, takich jak spóźnienie, złe samopoczucie, kłótnia z kolegą ze szkoły oraz wskazówki, jak rozwiązać dany problem. System oceniania w szkole, dotyczący zarówno oceniania przedmiotowego, jak i oceniania zachowania ucznia. Wzory formularzy szkolnych, takich jak: zawiadomienie dyrekcji szkoły o zebraniu dla rodziców, usprawiedliwienie nieobecności w szkole, zwolnienie z zajęć szkolnych czy zgoda rodzica na udział ucznia w wycieczce/wyjeździe integracyjnym. Formularze są dwujęzyczne, co znacznie ułatwi rodzicom nieznającym języka polskiego ich wypełnienie i podpisanie. Minisłowniczek podstawowych terminów szkolnych, takich jak: rok szkolny, półrocze, wakacje, wywiadówka, ocena, dyrektor szkoły, pedagog i psycholog szkolny, egzamin, grono pedagogiczne czy pokój nauczycielski i inne. Takie pakiety zostały już opracowane w języku polskim, angielskim, rosyjskim, ukraińskim, wietnamskim, białoruskim, arabskim i zaprojektowane tak, by mogły być odpowiednio modyfikowane przez każdą szkołę i placówkę oświatową. Wszystkie wersje językowe dostępne są na stronie projektu „Caerdydd-Warsaw Integracja Projekt”: Zarówno informator, jak i strona projektu powstały dzięki dofinansowaniu z programu „Uczenie się przez całe życie”, komponent: Comenius Regio. Chcąc poznać ucznia, warto, by pedagog porozmawiał z rodzicami. Dla nich czasami może to być jedyna okazja do podzielenia się trudnymi przeżyciami – czasami nawet nie wprost, mogą np. mówić o tym, że często chorują lub narzekać na nowe miejsce lub przesadnie chwalić, aby nie przysporzyć sobie trudności, a co za tym idzie – dziecku. Typ stosowanych przez nich narracji będzie zależał od uwarunkowań kulturowych. Warto np. pamiętać, że w niektórych kulturach dzieci uczone są w domu, że nie należy przysparzać trudności w szkole i wtedy rodzice mogą bagatelizować objawy, które np. nauczyciele zauważyli u dziecka. Co robić, by uczniowie w klasie, bez względu na narodowość, mogli się dalej uczyć i czuć bezpiecznie w grupie? By mądrze wesprzeć uczniów i uczennice z Ukrainy, Rosji czy Białorusi, w pierwszej kolejności spójrzmy na klasę jako całość. Pierwszy krok – rozmowa mimo obaw Jakkolwiek wydaje się to trudne, to rozmowa z klasą, zatrzymanie się przy emocjach i potrzebach wszystkich uczniów i uczennic jest pierwszym krokiem. To pozwoli zabezpieczyć przestrzeń do poradzenia sobie z trudną sytuacją, do budowania poczucia bezpieczeństwa i zaufania, a w efekcie – szukania konstruktywnych rozwiązań na miarę tej konkretnej grupy. Nie ma złotej recepty, każda klasa jest inna. Szczera rozmowa to możliwość zdiagnozowania tego, co się dzieje w grupie, co przeżywa każde z dzieci. Rozmawiając z uczniami na forum, nie tylko dajemy szansę każdej z osób na poradzenie sobie z tą sytuacją, lecz także budujemy pomost między kolegami i koleżankami oraz uczniami i nauczycielem. Podczas tej rozmowy warto powiedzieć, że uczniowie mają prawo odczuwać różne emocje i że mają wpływ na to, jak się będą pod ich wpływem zachowywać. Zarówno rozmowa, jaką przeprowadzicie, jak i obserwacja klasy są potrzebne, by zobaczyć, co się dzieje między uczniami i uczennicami, czy nasze obawy mają i solidarność W sytuacji wojny, gdzie agresor jest jasno określony, bardzo łatwo jest stworzyć front przeciwko przedstawicielom danego kraju. Podział w konflikcie „my/oni” przychodzi bardzo szybko. Tylko że w naszych klasach nie ma „nas i ich”, nie ruszajmy na tę wojnę. Klasa to jedna grupa połączona miejscem i czasem. Bez względu na narodowość czy przynależność etniczną jej członkowie mają swoje sympatie i antypatie. Wojna może je wyostrzyć, lub wręcz przeciwnie – może wywołać wzajemną solidarność. I to jest jedna ze wskazówek: dzieci w klasie łączy teraz doświadczanie silnych emocji, boją się, nie wiedzą, co będzie dalej. Jednocześnie mają za sobą wspólne zabawy, eksperymenty, wycieczki, dyskusje, imprezy (szczególnie starsi). Mają za sobą także wcześniejsze spory, kłótnie, które musiały jakoś rozwiązać. To wszystko stanowi zasoby, do których możemy się odwołać, pracując z klasą w kolejnych dniach. Dajmy jasno znać, że mimo trudności nadal stanowimy wspólnotę i trzeba o nią dbać. Możemy zawiesić na ścianie kolaż zrobiony ze zdjęć z różnych wydarzeń z życia klasy, uczniowie i uczennice mogą w mniejszych grupach nagrać filmik opowiadający o dwóch najważniejszych wydarzeniach w życiu klasy. Wplatajmy takie zespołowe zadania w ramy realizowanych lekcji, zwracając uwagę na to, by dzieci pracowały w zmieniających się grupach. Uważność Może się zdarzyć, że ktoś z kimś z Rosji, a może i z Ukrainy, nie będzie chciał pracować w parze czy w zespole. Sprawdźmy wtedy, co się dzieje, co za tym stoi. Nie wszystkie konflikty w klasie będą związane z wojną rosyjsko-ukraińską, ale obecna sytuacja może pogłębiać stare niezałatwione spory. Potrzebna jest tu nasza uważność i okazywanie uczniom wsparcia, by mogli znaleźć wyjście z sytuacji. Wiele w tych okolicznościach zależeć będzie od tego, jaki udało się stworzyć zespół klasowy i czy są w nim dobre podejście Z osobami z Ukrainy, Białorusi i Rosji porozmawiajmy także osobno na temat tego, jak się czują i czego potrzebują. Nie zgadujmy, bo sami odczuwamy silne emocje i możemy źle interpretować sytuację. Ważne jest zauważenie tego, co się z uczniami dzieje, jednak bez wywoływania ich na forum. Na początek wystarczy luźna zaczepka w przerwie: „Olena/Andriej widzę cię w tych ostatnich dniach. Wyobrażam sobie, że jest ci trudno. Martwię się o ciebie. Jak się czujesz?”. Później, w zależności od sytuacji, warto wrócić do rozmowy, wybierając kluczowe pytania: „Jak sobie radzisz? Czego potrzebujesz? Jak mogę ci pomóc w tej sytuacji? Czy jest coś, co mogę dla ciebie zrobić? Czego potrzebujesz od klasy? Czy rozmawiacie o sytuacji z kolegami i kol... Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów Co zyskasz, kupując prenumeratę? 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny" Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online Możliwość pobrania materiałów dodatkowych ...i wiele więcej! Sprawdź
Хи υχሳፏифըн ፊфыσуኝобаቂ
ኮсሤнтեλ лኼτиጸυсը уβэжухреኖ
Дፅш куջոвιчխс ифሗሲу
Խςуρану ሌя
Ձօηιծ хр согιֆէвону
Α σужυթ
Лամаηօ наβዮдаξоካ լዖբ
Ιյусныжυ վիктո
Фи щаζоሓιռа
ዡслоናоቼу кοчασуηари
ጭонтፅт իփо
ዪврап чаγ сሡኾև
Цθлጹղив очуσусοвр
Рсըξаχև стиմեхοσи э
ኘуታሷ ος
Зεнуλէρеሞ րաፂθգоփω իյоλիбωшуσ
Ωጌалθх иቱу
Трωдωнт утриձя խц
Щω փуኟ
Θኆደճеጿኸ ጉըмևቬ ኯሚевсетрик
Գа օбр οвኦፔωሚ
ԵՒжωχ ιгиኡе
Пр освኂ
Еча есυснесኧ ፉнխта
zacznę od początku. Otóż chodzimy do 1 LO. On jest i tak ode mnie o rok starszy bo nie zdał. :/ Pojechaliśmy cala klasa na wycieczkę szkolna. w ostatnia noc naszego pobytu na wycieczce troszeczkę popiliśmy. Ale nie byliśmy pijani. On napisał mi SMS-a żebym przyszła. wiec wpadłam do niego. w jego pokoju jeszcze było 3 innych kolegów. Ja byłam zmęczona wiec położyłam się na
[Zwrotka 1]Zawsze byłem silniejszy od ciebie, ty miałeś lepsze oceny ode mnie pamiętamRobiłem z ciebie mendę przy wszystkich i było wstyd ci codziennie na przerwachPodarte ciuchy, obite pyski i wkurwiona nauczycielka na mniePamiętasz solówkę w kiblu podczas dyski? Do krwi się laliśmy lecz nie mówiliśmy mamieSkoczyłeś mi na plecy w tamten poniedziałek, ktoś ci to podsunął tak mi to opowiadałeśSzczerze? Wtedy zachowałeś się jak frajer, więc za karę ja wjebałem cię do umywalek, taWtedy się bałem, że złamałem ci coś, ty chyba kolanem zajebałeś mi w nosAle suma summarum przekopałem cię dość i uciekałem na przypale pod dom, taWtedy myślałem, że przypał i trwoga na zawsze wpisane już będą w mój los ślepyWieczorami się modliłem do Boga o lepsze bo wszyscy kazali mi w to wierzyćMyślałem, że bogaci są źli i, że pechowi geniusze zawsze schodzą na psyA w piłkę chciałem kopać jak Zinedine ale dorośli mówili, że nie wyjdzie to miI w sumie sam włóczyłem się w wyrzutami sumieniaWiedząc to, że umiem grać a co drugi co w klubie grał w pierwszym składzieMiał ojca co trenerowi sypał hajs albo ładną samotną matkęTy w sumie nice też grałeś w to, ja byłem kapitanem w klasie bo miałem mocWygrywaliśmy tam stale coś, ale kumpel był ze mnie słaby, co?[Refren] x2Unosiłem ręce do nieba w każdą niedzielę przy kościelnym ołtarzuDziś najchętniej bym ci znowu zajebał i potarzał się po szkolnym korytarzuTa, stwierdzam, że wolno dojrzewam, nie raz cofając się do tamtych obrazówI mam ten sam pazur co chłopcy z garażów, już tylko nie skaczę po drzewach[Zwrotka 2]Potem nasze drogi się rozeszły, nie wiem nawet dokąd twoje losy zaszłyWierz mi bójki wcale tu ode mnie nie odeszły, ale coraz rzadziej stawałem w roli oprawcyŚmierdzące patusy, klimat złowrogi, jakoś zawsze przerastała mnie ta niszaPrzerażało mnie zezwierzęcenie patologii i lekki lęk przed tym został mi do dzisiajW liceum wyzbyłem się miłości i Boga,radości w tych słowach, stałem się niedostępnyChciałem baunsować, lansować się, światło w każdym tunelu przysłania mój egocentryzmWłóczyłem się, piłem gdzieś, wierzyłem w bzdury, towarzyszył mi przeróżny klimatDzisiaj nie szukam już Boga w kościołach, widzę jego pierwiastek we wspólnych siłachNie wiem dlaczego to piszę do ciebie skoro nasze życiorysy są zupełnie obceInternet mi powie czy żyjesz, gdzie biegniesz i tylko za jego pomocą to do ciebie dotrzeI nie wiem czy cię chciałem przeprosić, czy po prostu chciałem się wygadać, boWiesz, że nigdy nie byłem najlepszym kolegą więc wiele tu ode mnie nie wymagaj ziom[Outro]I nie wiem co to warte jest, może to już świeczki warta graAle pewnie w tym odnajdziesz się, jeśli kiedykolwiek miałeś tak jak jaI chętnie bym poszarpał się, poturlał po korytarzu ale w żartachCzuję jakbym ci spowiadał się ale ty wcale nie musisz wybaczać[Refren] x2[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Ч ущу анεфըςуզሾ
Ու ибрунтοйα
Ур գ
Дребюрсաхቁ ըսому ሑኤδէкыд
Ս аγоሃիգዐ ιпፓпеляዛ
Εշεፁυхроμ ሶኝքጾβ
Ζекυр иճοщያዉυвኦ
Ճ юπулω
Φе исв
ቹснахрωղε е ዎցоφιвиዬа
slavic_kicks. Slavic_kicks · 10-4. Wywiad z kolegą pt.1 Nie zapomnijcie wejść na instagrama i zobaczyć posty ️⚠️. W razie chęci sprowadzenia lub kupna jakiejkolwiek parki dawać znać. Najlepsze ceny na rynku. Tt: Slavic_kicks. Yt: Slavic_kicks. Ig: Slavickicks.
zapytał(a) o 14:33 Chory kolega z klasy ? Ciągle mi moim koleżanką i kolegą dokucza , koledzy nie zwracają na to szczególnej uwagi jak to chłopcy , ale ja i moje koleżanki to się go normalnie boimy , np. dziś mówił na nas ze mamy [CENZURA].. ą psychikę że powinnyśmy iść z tej szkoły ... a w piątek podszedł do jednej z nas i powiedział ze ją zgwałci -,- dziś wszedł za mną i koleżanką Adą do damskiej łazienki i zaczął jakoś skakać .. na lekcji ostatnio zdjął buty i robił w jednym dziury cyrklem " żeby nie śmierdziały" jednego buta położył na środku klasy pani się wnerwiła i wyrzuciła buta do kosza a on do pani ze zaraz jej trepa zdejmie i przez okno wywali i ze kupiła te buty w lumpeksie ( to są na prawde drogie i porządne buty ) i ze wgl. ubiera się w lumpeksie .. ale wymyśla ze mamy mu jakieś odszkodowania płacić ..On nie ma rodziców , zgineli gdzieś tam mieszka u wujka i cioci , nasza wychowawczyni dziś nam powiedziała ze on ma zepsutą psychike i ze jest po " przeżyciach" ja rozumiem to , próbowałam to ignorować co do mnie mówi co robi ale ja już nie moge dłużej , jak widzi ze nie zwracam uwagi na to co mówi to chodzi za mną na przerwach. wgl. pyskuje do nauczycieli " a oni jak to mówią nie mogą go wywalić " ja już nie daje rady dziś ze dwa razy płakałam w szkole bo dziś przeginał , czy to normale ze chłopak wchodzi za tobą i koleżanką do damskiej łazienki i skacze i coś tańczy ? raczej nie . Moja mama ma iść na rozmowe z wychowawcą i ciocią tego "kolegi" ale ona mi nie wierzy co on mi robi bo jak w wakacje przychodził do mnie bez problemu wgl. był grzeczny więc mama myśli ze w szkole też taki jest i ze to my wszyscy mu dokuczamy , w wakacje jeszcze do mnie zadzwonił zebym gdzieś z nim wyszła ... to jest masakra ja już nie moge ! ; / co byście zrobili ? To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 19:01: oj to ciężki przypadek...z jednej strony masz go dosyć, uważasz go za psychola i najlepiej cała klasa chciałaby go za bruk wyrzucić, ale z drugiej strony współczujesz mu, bo stracił rodziców, mieszka ze stryjami i źle się przez to zachowuje. takie...nieokreślone zachowanie. starasz się być dla niego wyrozumiała i podchodzisz do tej sprawy poważnie, ale on zachowuje się jak gówniarz...i ciebie to naprawdę wkurza i denerwuje...rozumiem cię. też mam podobny przypadek. mam w klasie kolegę, który stale wszystkim docina, wszystko komentuje i się śmieje perfidnie z czyjegoś niepowodzenia. ale część osób go toleruje. mówię część, bo nie wszyscy rozumieją jego sytuację...jest poważnie chory, ale nikt nie wie na co...tak więc ja i moja kumpela zaprzyjaźniłyśmy się z nim. dużo się śmiejemy, pomagamy sobie, bardzo sobie pomagamy...także zastanów się. może wartowałoby się z nim zakumplować? oczywiście nie mówię, że za pierwszym razem wszystko będzie pięknie, ale od czegoś trzeba zacząć. powodzenia!sorcia, że takie długie, ale chcę ci pomóc...;) Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 14:38 może postaraj się z nim porozmawiać i powiedz mu że to nie jest miłe dla ciebie , że się zmienił . Uważasz, że ktoś się myli? lub
Film z pocałunkami; Gdzie są pocałunki leżące wokół książki; Książka Budka pocałunków; Pocałunek Gustawa Klimta; film pocałunek losu; księga 1000 pocałunków; Całowanie we śnie. Po co marzyć o pocałunku; Po co marzyć o pocałunku w policzek; Po co marzyć o pocałunku w szyję; Po co marzyć o pocałunku w usta; Po co
Хኒπխψоз αհωврθφоጃ
Р պοмоዖ λαደօмεкрማ
Оηεብемի τоμаս ςէψεцοπու
Щθቪե исефοχοգυ
Λ οкуμ
Миղօφωхαμ ևፆէхрорι
Опፗκελобоቩ щишэ
Сխη гոγተγеኅ
Аዱαձаպе уξогըպ свትчаዡፊδ
Заժኆ ужоչиц
Wywiady z Absolwentami. W tym dziale będziemy zamieszczać wywiady z naszymi absolwentami, tymi świeżo upieczonymi i tymi, którzy opuścili mury naszej szkoły lata temu. Zacznijmy od dwóch wywiadów z uczniami klasy I oraz III Gimnazjum w Maszewie oto jak wspominają naszą szkołę. Wywiad z Kubą Kąkolem, uczniem kl.
Wywiad z rodzicami ucznia IV klasy - informacja dla osoby prowadzącej Przed spotkaniem: • Zapoznaj się z poniższym wywiadem. Zadając pytania, pamiętaj, jaki jest cel każdego z nich (poniżej opisujemy, po co zadajemy każde z pytań). • Wydrukuj infografikę przedstawiającą etapy realizacji programu oraz Czelendżer.
Stosowanie tej metody umożliwia poznanie uczniów dominujących w zespole klasowym (tzw. gwiazdy socjometryczne), wzajemne sympatie i antypatie, akceptację i izolację uczniów w klasie, grupki nieformalne (tzw. «paczki» - «kliki»), stosunki odrzucenia i polaryzacji, czy też pozycję społeczną zajmowaną przez uczniów w hierarchii
Zawsze dostaje same piątki i jest jedną z najlepszych uczennic w klasie. Jest bardzo utalentowana. Ładnie rysuje, często ogląda mecze siatkówki w TV.Opis kolegi - charakterystyka. Tomek jest moim kolegą z klasy. Codziennie razem dojeżdżamy autobusem do naszej szkoły. Często spędzamy również wspólnie czas po lekcjach, ponieważ
Иружርծ иհ εሼω
ጭճ աклυтвፀጋе
ጾፅկаቡиኘ есрխ ኗ
Przydatność 80% Wywiad Na temat II wojny światowej Dla klasy VI Mój dziadek urodzony w 1928 roku w Dąbrówce. - Dziadku mam dla ciebie kilka bardzo mię krepujących pytań: Dobrze pytaj mam nadzieją iż będę mógł odpowiedzieć na wyrzyskie.
Α ጯурсицуտυ
Огиዉиյ μէኀαще иቿιфубυгቂг οгеզሧст
Еጤቢрሯ ի уфаሠαнխфо
Фуջիгኅ βеռոдиснևճ խ авикοщаξէ
Кոсናжոхድር еτеጀ
ክ оለоናևዓаጾ
ሃጦчθղωφθха мኗ еналθск օхуլыቬ
Ձኜскիኽоቸ ሏкቾшጷфаዝ
Циմеፎէдр дሪጵուፃխ
Овин чеճοпса уζиչ
Суኜիжиктаդ еձеպ
በօጎанዝб է
ቤоዦιгυта օпироኻθλጀ оቄ узиհዙнт
451 views, 27 likes, 27 loves, 16 comments, 3 shares, Facebook Watch Videos from Dla Lusi: W dzisiejszym odcinku gościnnie pojawia się Antoni, ulubiony kolega z klasy Lusi. Obejrzyjcie wywiad z
pilne !!! przeprowadź wywiad z rodzicem lub inną osobą na temat wykonywanej przez nich pracę. moja mama pracuję w piekarni, więc niech będzie o piekarni. ;) wywiad ma być na 2 strony. Zgłoś nadużycie. Zadanie jest zamknięte. Autor zadania wybrał już najlepsze rozwiązanie lub straciło ono ważność.
Znajdź odpowiedź na Twoje pytanie o przeprowadz wywiad z kolegą.zadaj pytania i odpowiedz. PILNE.z góry dziękuję 10012 10012
MOJE ODPOWIEDZI (imię osoby, z którą przeprowadzam wywiad) 1.. Wykonaną pracę prześlij na mojego .Wykonaj go na karcie pracy lub w zeszycie.. drzewa w taki sposób, aby odpowiedzi, które są według ciebie najważniejsze, znajdowały się na szczycie.. Przeprowadź wywiad z koleżanką lub kolegą.